Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 5

Czy pisać dalej?

Był deszczowy niedzielny wieczór. Znudzona Ania, siedziała na kanapie, mieszczącej się w centralnym punkcie jej małej, lecz jakże przytulnej kawalerki. Milcząc, spoglądała na strugi deszczu kreślące przepiękne mozaiki na szybie kuchennego okna. Deszcz tworzył obrazy, których nie powstydziłby się najwybitniejszy malarz. W tle słychać było tylko błogą ciszę, przeplataną odgłosami uderzających o szybę kropel. Jeszcze 5 lat temu, uwielbiała takie dni. Widząc zbliżającą się ulewę, zawsze w pośpiechu ubierała się, biegła do swego ulubionego parku, czekając z utęsknieniem, aż chłodny letni deszcz, ukoi jej rozgrzane ciało. Na tę jedną króciutką chwilę, zatrzymywał się czas, wszystko przestawało mieć jakiekolwiek znaczenie, była tylko ona i krople tańczącego wokół niej deszczu. Jako młoda dziewczyna, cieszyła się wszystkim. Kochała życie, naturę – starała się odkrywać każdy jego aspekt na nowo. Cieszyć się wszystkim tak, jakby było to jedyną, niepowtarzalną rzeczą, której już nigdy więcej nie zobaczy. Nie przejmowała się tym co było kiedyś czy miało nadejść, żyła chwilą.

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 5

List

Kroczyłem w niewiadomą. Było już po północy, a noc była ciemna. Wokół mnie ciemność rozjaśniały jedynie światła miasta, domów, bloków, latarni. Szedłem ciemną uliczką pozbawioną jakiegokolwiek oświetlenia. Zapytacie pewnie po co tak kroczyłem. Chciałem się przejść. Było mi smutno. Przed chwilą straciłem moją największą miłość. Odeszła w objęciach innego. Ja tylko patrzyłem. Po policzkach nadal płyną mi łzy. Była piękna. Jaki ja byłem głupi. Kochałem ją, a ona się mną bawiła. Byłem dla niej kukiełką, która już wyszła z mody, przestała być przydatna. Mówiła, że mnie nie opuści, że zawsze będziemy razem, a teraz odwróciła się i odeszła. Jaki ja byłem głupi. Łudziłem się że nam wyjdzie, a teraz mam nadzieję o niej zapomnieć, lecz nie mogę. Chciałem się zabić. Podążałem tak ciemnym zakamarkiem bez celu. Gdzieś w oddali było słychać szczekanie psów i gwar ulic. Chciałem uciec, uciec od tego życia. Nie mogłem. Nigdy tak nie cierpiałem. Nawet gdy moja matka i ojciec zmarli. Oni zawsze mnie olewali. Miałem wrażenie, że byłem dla nich kulą u nogi. Całą swą miłość oddałem jej i to był błąd. Dla niej to nic nie znaczyło. Chciałem uciec.

Już nigdy nie będę szczęśliwy.

Czytaj więcej...