Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 263
SłabyŚwietny 

- Obawiam się, że będziecie musieli państwo przełożyć swoje plany matrymonialne, niestety z tą nogą pani Ania będzie musiała poleżeć u nas na pewno ponad miesiąc a i twarz nie zagoi się niestety tak szybko ale proszę się nie martwić wszystko będzie dobrze.

- Dziękuję, panie doktorze naprawdę bardzo panu dziękuję za wszystko.

***

- Agata, pokażesz mi w końcu to lusterko, czy mam zawołać pielęgniarkę?

- Anka, proszę Cię dopiero przed paroma minutami zdjęli Ci szwy, to wszystko naprawdę nie wygląda ciekawie nie będę Cię okłamywać, ale poczekaj jeszcze trochę niech bynajmniej zejdzie opuchlizna.

- Dawaj w końcu to lusterko.

- Sama chciałaś, ostrzegałam Cię.

Anka spojrzała w lusterko, to co zobaczyła przeraziło ją. Przez całą długość policzka zaczynając od skroni a kończąc na brodzie biegł ślad po szyciu. Cała twarz była opuchnięta, czerwona wyglądała okropnie.

- Boże….. – wyszeptała

- Ania, opuchlizna na pewno zejdzie a jeśli chodzi o bliznę to przecież są operacje plastyczne i znów będziesz wyglądać jak dawniej.

- Nie będę już wyglądać jak dawniej, nigdy nie byłam pięknością a teraz to już w ogóle.

- Przestań, to nie jest ważne a Ty tragizujesz, powinnaś cieszyć się z tego, że z tego wypadku uszłaś z życiem.

- Dziękuję, każdego dnia dziękuję Bogu, że nie pozwolił mi zginąć, że miał mnie w swojej opiece. A przyniosłaś mi komputer, czuję się już na tyle dobrze, że chciałabym pisać inaczej zwariuję w tym szpitalu a jedną ręka spokojnie mogę no i muszę sprawdzić pocztę.

- Przyniosłam, przyniosłam, oczywiście Krzysiek nic o tym nie wie jak zobaczy to pewnie mnie zabije, ale co tam dla Ciebie wszystko jak pomyślę, że mogłam Cię stracić.

- Ale jestem i będziesz musiała męczyć się pewnie jeszcze długo z moją przyjaźnią. Możesz włączyć mi pocztę.

- Oczywiście, mam nadzieję, że będę męczyć się z Tobą jeszcze bardzo długo no i mam być świadkiem na Twoim ślubie. Ustaliliście już nową datę?

- Na razie jeszcze nie, muszę najpierw wyjść ze szpitala a potem się zobaczy, teraz to będzie już gdzieś w lecie.

- Jeszcze lepiej, będzie bynajmniej ciepło. No masz już włączone, ależ masz tych wiadomości.

- Większość z nich to pewnie reklamy nadające się tylko do kosza, Matko Boska….

- Co się stało?

- Sama zobacz

         Agata spojrzała do komputera – nie wiem o co Ci chodzi?

- Tutaj popatrz na tego nadawcę, od kogo jest.

- Nie wiem, Anka mów wreszcie skąd mam wiedzieć od kogo dostałaś wiadomość?

- Od Mirka

- Co??!! Czytaj, już.

- Nie wiem.

- Co nie wiesz?! Czytaj co napisał.

- Po co?

- Jak to po co? Żeby dowiedzieć się co napisał.

- Nie chcę.

- Jak nie chcesz? Czy Ty już kompletnie oszalałaś? Ten wypadek spowodował że mózg Ci się przestawił?

- Nie chcę, nie chcę wiedzieć co pisze. Od prawie trzech lat czekałam na jakikolwiek znak od niego, i co nagle teraz się zdecydował ale teraz ja go nie chcę. Nie chcę słuchać tego co ma mi do powiedzenia a tak naprawdę boję się to przeczytać, po prostu się boję. Już sobie wszystko ułożyłam, wychodzę za mąż.

- To pozwól, ze ja przeczytam i zdecyduję czy Ty powinnaś.

- Nie skasuję to i nie będziemy do tego wracać.

- Robisz błąd, zastanów się jeszcze nad tym proszę, może powinnaś dać mu szansę, może chce coś wyjaśnić.

         Kiedy została sama patrzyła w ekran komputera i zastanawiała się czy otworzyć wiadomość, serce biło jej jak oszalałe. Zaczęła czytać, łzy które pojawiły się w oczach spływały nieprzerwanym strumieniem nie mogła się opanować. Kochał ją, kochał ją przez cały ten czas, tęsknił, prosił o przebaczenie, błagał o jeszcze jedną szansę. Mirek kochanie, szansę ty nie musisz jej dostawać, Ty zawsze byłeś w moim sercu nigdy go nie opuściłeś. Też Cię kocham, Boże skarbie mój, dlaczego tak długo czekałeś, kochanie moje. Zaczęła odpisywać, przepraszała, że tak późno ale dopiero teraz odczytała miała wypadek….. właśnie wypadek, wzięła lusterko zostawione przez Agatę, już nigdy nie będzie taka jak kiedyś, taka jak ją pamiętał. Już ją nie będzie chciał a jeśli będzie to będzie to tylko litość miał zbyt dobre serce aby powiedzieć, że jednak już jej nie chce ze względu na twarz. Mirek kocham Cię kocham Cię całym swoim sercem i nigdy już nie przestanę ale musisz o mnie zapomnieć tym razem ja muszę odrzucić Ciebie.

         Choć oczy zalewały łzy, choć serce wyło z rozpaczy, choć wszystko w niej wołało żeby tego nie pisała, napisała, ze przeprasza ale niestety nie mogą być już razem, troszeczkę za późno się zorientował, że ją kocha, przykro jej bardzo ale niestety ona wyleczyła się już z tej miłości. Życzy mu szczęścia, ale niestety razem szczęście nigdy nie było im pisane. Wysłała.

         Tego co czuła po wysłaniu listu do Mirka nie da opisać się słowami, żadne nie byłyby w stanie tego opisać. To jak czuła się po tym jak zostawił ją trzy lata temu było niczym w porównaniu z tym, pęknięte, krwawiące serce, którego nie da się już niczym posklejać to była tylko mała cząstka. W całym ciele odczuwała ból, całe ciało, umysł były puste jakby tworzyła ja tylko skóra, tylko zewnętrzna powłoka.

         Nigdy nie powiedziała  Agacie, nikomu co Mirek napisał, to był tylko jej ból. Patrzyła w lustro i nienawidziła się, nienawidziła tej blizny, nienawidziła swojej twarzy, nienawidziła całym sercem faceta, który pisał te cholerne wiersze. Gdyby wtedy nie zgodziła się na napisanie tego artykułu nie doszło by do wypadku, nie byłaby teraz oszpecona i byłaby z Mirkiem. Mogłaby teraz wtulać się w jego ramiona i czuć się w nich tak cholernie bezpiecznie, mogłaby patrzeć  mu w oczy i widzieć w nich swoje odbicie i jego miłość, mogła być szczęśliwa. Powinna zginąć wtedy w tym wypadku tak byłoby lepiej, zginąć? Nie ona nie powinna w ogóle tam być, nie powinna była tam w ogóle jechać. A tak musi dalej żyć, i to żyć ze świadomością, że odrzuciła miłość mężczyzny, którego kochała bezgraniczną miłością. Teraz ona skrzywdziła jego. Wybacz mi Mirek, błagam wybacz mi chociaż Ty bo ja sama sobie nigdy tego nie wybaczę.

***

- Dzięki Mirek naprawdę nie wiem jak poradziłabym sobie bez Twojej pomocy z tym komputerem.

- Nie przesadzaj Klara, wynajęłabyś po prostu jakiegoś informatyka, na rynku jest ich mnóstwo i na pewno są lepsi ode mnie.