Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 20
SłabyŚwietny 

- Ok, ok, już się ogarniam, tylko daj mi jakieś 15 minut i wyjdź stąd – wskazałam na drzwi. Od razu wyszedł bez słowa. Wyciągnęłam z walizki pierwsze lepsze ciuchy, uczesałam się, lekko pomalowałam, wzięłam telefon i wyszłam z pokoju.

Gdy dotarliśmy pod Arenę, była godzina 11, a już było pod nią mnóstwo ludzi

- Boże, jak im się chce tak długo czekać..? - burknęłam, nie wiedząc do kogo.

Wchodząc na dopiero wybudowaną scenę zauważyłam kartkę z rozpiską, o której godzinie mam się stawić na makijaż, fryzurę, przymiarkę ubrań, na próbę generalną itd. Obliczyłam, że mam jeszcze całe 5 godzin wolnego. Postanowiłam, że ten czas przeznaczę na wyjścia do fanów, rozmowę z nimi, rozdanie biletów typu Meet & Greet, czyli takie z możliwością po koncercie zrobienia sobie ze mną profesjonalnego zdjęcia, wzięcia autografu, a w niektórych przypadkach nawet zaproszenia przeze mnie do hotelu gdzie byśmy spędzili ze sobą jakieś 2/3 godziny. Oczywiście nie wspominam nawet o najlepszych miejscówkach na koncercie, bo to chyba jasne.

Gdy zbliżyłam się do głównego wejścia, jedni zaczęli przeraźliwie piszczeć, drudzy zaczęli śpiewać jedną z moich piosenek, niektórzy płakali, a inni stali jak słupy patrząc z niedowierzaniem. Od razu się szeroko uśmiechnęłam. Moi fani byli wspaniali. Bez zastanowienia wyszłam na zewnątrz. Rozdałam kilka autografów, przeprowadziłam kilka miłych pogawędek, porobiłam sobie zdjęcia z niektórymi i postanowiłam, że rozejrzę, co dzieje się przy innych wejściach. Przeszłam kilka kroków i zauważyłam grupkę wysokich chłopaków, na oko troszkę starszych ode mnie. Wszyscy mieli grzywki na bok i byli cholernie przystojni. Jeden z nich miał założoną koszulkę z krótkim rękawkiem i dość cienkie spodnie, przez to dosłownie trząsł się z zimna. No cóż, nie było zbyt ciepło, to musiałam przyznać. Przypomniałam sobie, że w jednej z budek, które stoją niedaleko sprzedają herbatę i ciepłe jedzenie, a nawet koce. Szybko tam pobiegłam, „zamówiłam” koc i pięć gorących napoi. Wzięłam nakrycie i wróciłam do miejsca, gdzie stali ci przystojniacy. Zaszłam ich od tyłu i tego, który się trząsł okryłam kocem i mocno przytuliłam. Zaskoczony, odwrócił się do mnie przodem i oniemiał. Nie wiedział, co powiedzieć. Zasłonił dłońmi twarz i zauważyłam, że po jego poliku spływa pojedyncza łza.

- Ojejku, nie płacz – szepnęłam, gładząc swoją ręką jego włosy

- To po prostu ze szczęścia.. to było moje marzenie spotkać cię poza k-koncer-te-tem – jąkał się

   - Aww, jak słodko – uśmiechnęłam się. Spojrzałam na jego kolegów, też byli zaskoczeni, ale nie aż tak.

   - Chodźcie, kupiłam Wam herbaty i jakieś przekąski. Widać, że troszkę zmarzliście, więc przyda Wam się to – wyszczerzyłam się i poprowadziłam chłopców.

~~~

Opowiadanie będzie o popularnej dziewczynie i zwykłym chłopaku, ale to dopiero zobaczycie... ;) Piszcie, czy Wam się podoba, czy mam pisać dalej i czy w ogóle Was to ciekawi, co wydarzy się później :D

Enjoy! - shawty69