Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 2
SłabyŚwietny 

Nie wierzę, że to zrobiłem. Jestem z nią umówiony do kina. Właśnie kupiłem bilety na „Listy do M 2”. Z plakatu spogląda na mnie już nie taki młody Stuhr, Agnieszka Dygant, Piotr Adamczyk oraz Tomasz Karolak, czyli dwójka aktorów, którzy są w stanie zagrać każdego i wszystko. Oglądałem pierwszą część i nie ukrywam – nie przepadam za początkowo smutnymi historyjkami, które później zawsze kończą się happy endem. Najwidoczniej ona takie lubi.

W końcu się doczekałem. Matylda wbiegła na korytarz multipleksu, rozglądając się w poszukiwaniu mnie. Na szczęście w tym tłumie nasz wzrok  spotkał się niemal natychmiast. Na przywitanie pocałowała mnie w policzek lekko dotykając dłonią mojej twarzy. Było to coś nowego, ponieważ spotykamy się dopiero od dwóch miesięcy i nigdy nie witała się ze mną w taki sposób. Może chciała żebym wybaczył jej to spóźnienie? Jeśli tak, to na pewno jej się to udało.
- Biegłaś? Bilety już kupiłem, myślę, że jeszcze trwa blok reklamowy – powiedziałem uspokajająco.
- Byłoby świetnie, jeszcze raz bardzo cię przepraszam, ale mój autobus się spóźnił – odpowiedziała usprawiedliwiając się.

Weszliśmy na salę w momencie, kiedy zgasło światło. W tych ciemnościach i tłoku trudno było odnaleźć miejsca nadrukowane na biletach, więc usiedliśmy na pierwszych wolnych fotelach. Pospiesznie ściągnęliśmy kurtki i odłożyliśmy na sąsiednie siedzenie. W tym momencie uderzył mnie zapach jej perfum, który był bardzo delikatny. Nie jestem wielkim znawcą, ale czułem na pewno konwalie. Jej długie włosy były rozpuszczone, a na sobie miała biały sweter i krótką czarną spódniczkę. Cieszyłem się, że z kimś takim właśnie siedzę w kinie, wiedziałem, że film nie okaże się dla mnie pasjonujący, więc mogłem skupić się na osobie obok mnie.

Postanowiłem zaryzykować, bo ile mogę tylko wlepiać w nią wzrok. W końcu jestem facetem! Przytuliłem się, objąłem ją moim męskim ramieniem, pocałowałem w czoło, lekko przeciągając moim zarostem po jej policzku. Spojrzała na mnie bardzo zdziwiona, ale z błyskiem w oku. Tym bardziej ja poczułem się zaskoczony w momencie, kiedy odwzajemniła zadaną jej przyjemność namiętnym pocałunkiem w szyję. Myślałem, że bardziej jej niż mi zależy na tym filmie. Jednak nie miałem powodów do narzekania.
Podbudowany wcześniejszym sukcesem stwierdziłem, że szepnę jej na ucho propozycję, która wydawała mi się w tym momencie nie do odrzucenia:
- Wyjdźmy stąd i pójdźmy do parku. Chcę ci coś pokazać – szepnąłem.
- Dobrze, ale pod warunkiem, że zabierzesz mnie jeszcze raz na ten film – rzekła z przekąsem, co dało mi pewność, że „Listy do M” były tylko pretekstem do kolejnego spotkania.
Wychodząc potknęliśmy się o nogi kogoś kto zajmował miejsce w naszym rzędzie. Usłyszeliśmy serię narzekań, że opuszczamy seans w najlepszym jego momencie, przy okazji zasłaniając ekran innym widzom. Koniec końców wybiegliśmy z kina, szybkim krokiem zmierzaliśmy w stronę pobliskiego parku. Chwyciłem ją za dłoń, była bardzo chłodna, więc z pewnością był to dodatkowy powód, żeby iść w ten sposób. Jednak najlepsze było jeszcze przed nami, chyba byliśmy na czas, aby mój plan wypalił.

Romantyczne opowiadanie

Stanęliśmy w śniegu na samym środku parku. W jego centralnej części znajdował się wysoki świerk. Matylda zauważyła, że stoi tutaj sporo osób jak na tę porę i siarczysty mróz. Wybiła godzina 20:00 i w tym momencie cały park rozjaśnił blask świątecznych światełek. Pośrodku stojące drzewko zaczęło lśnić intensywnie żółtym światłem. Matylda z wrażenia otworzyła usta, a głowę oparła o moje ramię, wtulając się. Była zaskoczona, a tę chwilę upiększyły duże płatki śniegu, które niemal w tym samym momencie zaczęły sypać się z nieba. Było pięknie, ale ona w tym była najpiękniejsza. Nie czuliśmy tego mrozu w momencie, kiedy chwyciła kołnierz mojej kurtki i przyciągnęła mnie do swoich ust.

Nie wiem ile czasu nieprzerwanie całowaliśmy się, ale kątem oka zauważyłem, że nie tylko my w taki sposób przeżywamy moment iluminacji.

Oderwaliśmy się od siebie, ona spojrzała na mnie swoimi wielkimi niebieskimi oczami i powiedziała:
- Tak długo na ciebie czekałam, gdzie się podziewałeś?
- Mógłbym zadać identyczne pytanie, ale odpowiedź chyba jest już znana. Chodźmy dokądś gdzie będzie cieplej. Masz strasznie zimne dłonie, a wszystko dopiero się zaczyna.

MP

Pierwsza powieść Katarzyny Redmerskiej