Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 9
SłabyŚwietny 

Rozdział 5

W drodze do domu wstąpiłem jeszcze do sklepu, Monika została w aucie. Nie chciałem, aby wychodziła tak nagle z ciepłego samochodu.

W pomieszczeniu zacząłem się zastanawiać, co mogę dzisiaj zrobić na obiad, który będzie dość późny.

Potrafię gotować. Kiedy byłem dzieckiem, zawsze siedziałem w kuchni z mamą, która gotowała i jakoś do dzisiaj pamiętam.

Od zawsze mieliśmy pieniądze, jednak moi rodzice mimo to stawiali mnie na pierwszym miejscu. Zawsze mieli dla mnie czas. Na dzień dzisiejszy uważam, że moi rodzice to najwspanialsze, co mnie w życiu spotkało.

Chcą, żebym się ożenił. Przeszkadza mi, że na mnie naciskają. Jednak jestem w stanie ich zrozumieć. Dojrzały mężczyzna, z pracą. Jeszcze tylko drugiej połówki i dzieci brakuje.

No, właśnie... najpierw tą drugą połówką muszę poznać. I właśnie dlatego się nie ożenię, bo nie poznałem nikogo, z kim mógłbym spędzić resztę życia.

Kiedy zrobiłem zakupy, pojechaliśmy do domu.

Podczas obiadu zastanawiałem się, co zrobić, aby rozluźnić między mną a Moniką sytuację. Kiedy zadawałem, odpowiadała, ale jednym słowem, ewentualne krótkim zdaniem. Czułem, że jest spięta. Nie ukrywam, że ja trochę też jestem, ale w przeciwieństwie do dziewczyny, mogę normalnie rozmawiać.

Kiedy skończyłem zmywanie naczynia, zaparzyłem nam kawy i zacząłem opowiadać o swoich rodzicach.

– Rodzice chcieli, abym poszedł w ich ślady i został prawnikiem. Jednak mnie nigdy to jakoś szczególnie nie pociągało. Natomiast ludzie, ich organizmy, choroby – owszem. – Postanowiłem zacząć od swoich młodzieńczych lat. – Z początku byli przeciwni mojemu wyborowi, ale kiedy zacząłem studia, wiedzieli, że nic już nie zrobią.

– A ile masz lat? – spytała cicho, ale się ucieszyłem, że postanowiła się odezwać.

– W czerwcu skończyłem dwadzieścia dziewięć – odpowiedziałem. – I od tamtej pory naciskają na mnie, abym znalazł żonę.

– Nie możesz im się sprzeciwić? – Postępy.

– Mogę – odpowiedziałem – ale to nic nie da. Dalej będą naciskać, abym sobie kogoś znalazł. Dlatego obmyśliłem plan, w którym uczestniczysz. – Uśmiechnąłem się, a Monika odwzajemniła uśmiech.

Przez chwile między nami zaistniała cisza. Patrzyłem na dziewczynę, która wzrok miała wbity w podłogę.

Jej delikatność, nieśmiałość, to mnie tak cholernie pociąga! Nie jest jak te wszystkie dziewczyny, które napalają się na moją kasę i są w stanie zrobić dosłownie wszystko, żeby się do niej dobrać.

– Mówiłeś, że twoi rodzice mogą zacząć mnie wypytywać o dziwne rzeczy. – Podniosła wzrok. – Jakie?

Nie chciałem jej urazić, ale wiedziałem, że kiedyś powiedzieć jej muszę... albo zrobią to rodzice.

– Będą pytać, z jakiej rodziny pochodzisz. Kim są twoi rodzice, gdzie pracują, ile zarabiają. Pewnie będą chcieli się dowiedzieć o twojej przeszłości i aktualnym życiu – odpowiedziałem na jednym wdechu.

– Mam mówić prawdę? – spytała przestraszona dziewczyna i patrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami.

No i mamy problem. Jeśli będzie mówić prawdę, to na pewno się nie pogubi w „zeznaniach”. Ale wtedy moi rodzice będą uprzedzeni.

Cholera!

Spojrzałem na Monikę, która wyczekiwała mojej odpowiedzi.

– Tak.

– Ale...

– Trudno. – Wszedłem dziewczynie w słowo. – Jeśli będą pytać o twoją rodzinę, łącznie z bratem, powiesz prawdę. Jeśli spytają o twoją przeszłość, też powiesz prawdę. W ten sposób się nie pogubisz.