Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 1
SłabyŚwietny 

Ogniwa łańcucha życia

...W Otchłani oceanu gdzieś na krawędzi końca świata, gdzie ludzki wzrok nie sięga , a tylko serce może poczuć , jak wypełnia je   nieograniczone piękno wszechświata istniała maleńka cząsteczka materii, która za wszelką cenę chciała poczuć się wielka, choć niedostrzegalna na pierwszy rzut oka, w połączeniu z resztą maleńkich cząsteczek tworzyła wszechświat uczuć, piękna, dobra, zła, co składało się na całość wypełnioną szczęściem ale i troską, łzami - zarówno szczęścia jak i zmartwień.

Jej potęga tkwiła właśnie w tym, że stanowiła nieodłączny element całości, spajając wszystko mogła istnieć, uczyć się, dojrzewać, emanować pięknem, ciepłem, aż stała się ogromna, niezależna, a jej piękne wnętrze promieniowało szczęściem, którym przez lata dzieliła się z innymi cząsteczkami materii.

Każda z nich nosiła w sobie tajemnicę istnienia. Wszystkie cząsteczki materii uważały, że są potężne, niezastąpione, niezależne, piękne, tajemnicze i emanujące aurą szczęścia zauważalną z daleka. Myliły się jednak, nie wiedziały ,że piękno, dobroć i mądrość nie polega na byciu zauważonym i wzbudzaniu zainteresowania, ale na byciu sobą, zawsze i wszędzie - Ta cząsteczka o tym wiedziała.

Inne cząsteczki patrzyły jak emanuje swym tęczowym płaszczem marzeń , piękna, dobra, zrozumienia.

Także chciały być do niej podobne. Starały się bardzo, lecz ich barwy zaledwie tliły się w słońcu gdy ta cząsteczka błyszczała, tak pięknie, że zapierało dech w piersi.

Zmęczona usiadła dnia pewnego na kamieniu by odpocząć. Usłyszała rozmowę innych cząsteczek, które rozbiegane po błękicie nieba snuły swoje marzenia, świeciły blaskiem odbijając wszystkie kolory tęczy - Jednak ich blask nie był pełen, brakowało mu czegoś... Spojrzała na nie i uśmiechnęła się, postanowiła znaleźć się w ich pobliżu. Kiedy ją zauważyły, ich blask stracił swoją moc. Cząsteczce zrobiło się przykro, że tylko ona błyszczy - zastanawiała sie dlaczego tak jest...

Spojrzała na ziemię i ludzi , widziała ich zmagania z trudem codzienności. Rozejrzała się dookoła, każdy był zajęty własnymi sprawami, a ich aury były blade a nawet szare. Nie rozumiała dlaczego tak jest. Spojrzała w promienie słońca i wtedy ono wskazało jej jednym ze swych ramion - niebo, chmury, następnie zieleń łąk, lazur oceanów, mórz, szczyty gór. Wszystko było tak różne stwierdziła ,ale jakże do siebie pasowało. Zrozumiała co chciało powiedzieć jej Słońce.

Podniosła się i przemówiła do pozostałych cząsteczek tymi słowy:

Spójrzcie, wszystkie jesteście, piękne, dobre, mądre i w tym właśnie tkwi wasza wartość. Jesteście jedyne i niepowtarzalne. Nie próbujcie być kimś kim nie jesteście - bądźcie sobą. Istniejcie, błyszczcie, żyjcie. Niech drogowskazy życia wskażą wam kierunki, ale sposób by osiągnąć zamierzone cele pozostawiam waszej indywidualności. Nie na tym rzecz polega by się do kogokolwiek upodabniać, lecz by w swojej naturalnej powłoce życia spełniać swoje oczekiwania, dążąc zawsze właściwą drogą. Jeśli popełnicie błąd, zawsze możecie go naprawić, jeśli bardzo będziecie tego pragnąć - bo pamiętajcie - Wasz los zawsze jest tylko w waszych dłoniach, i to od was zależy czy będziecie błyszcząc, emanować pięknem, dobrem, zrozumieniem, czy wasze kolory zmatowieją ,będą, bezbarwne, szare. To wy możecie nadać im barw wszystkich kolorów tęczy jak i pozbawić wszelkiej kolorystyki.

Cząsteczki spojrzały na siebie, każda z nich świeciła, a ich niesamowity blask odbijał się w strumykach górskich, morzach, jeziorach oceanach, a nawet kałużach, które utworzyły się po deszczu.

Znowu zaczęły marzyć, pląsać, błyszczeć pełnią swego blasku, bo zrozumiały coś, czego wcześniej nie zauważały, a co było wewnątrz każdej z nich....