Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 3
SłabyŚwietny 

 

Eta i Dzeta – dwie 7-letnie bliźniaczki wychowywane do 6 roku życia przez psychopatycznego wujka gdzieś w środku lasu. Wychowanek zauważył, że gdy dziewczynki się skaleczą, wypiją zbyt gorącą herbatę, czy też ukują się w palec – nic nie czują. Co więcej, ciężko było je w ogóle czymkolwiek zranić. Zwykły nóż czy igła nic im nie robiła. Chory psychicznie wujek zaczął bez pytania o jakąkolwiek zgodę, próbować, na co dziewczynki nie są odporne. Gdy odkrył, że jedyne co jest w stanie je zabić to niesamowicie drogi i rzadki stop platyny z tytanem i stalą, bliźniaczki uciekły z domu w obawie przed torturami lub śmiercią. Ale to nie koniec o nich. Umiały one bowiem przeraźliwie krzyczeć. Tak, że każdemu śmiertelnikowi w okolicy 10-15 metrów pękały bębenki uszne. Wrzask ten mogły z siebie wydobyć tylko będąc ranione niesamowitym stopem. Słysząc jej krzyk oczywiście przeraziłam się i ja najszybciej do niej podbiegłam. Padła mi w ramiona, a jej bliźniaczka tuż obok, jakby to ona została trafiona śmiercionośnym pociskiem, a nie jej siostra.
-Sieć telepatyczna…- mruknęłam- Nigdy mi o tym nie mówiły…

Sieć telepatyczna to nic dobrego. Spora część bliźniaków istot nadprzyrodzonych się z tym rodzi. Jest to pewnego rodzaju nić łącząca dwa umysły. Dzięki niej można ,,wymieniać się” myślami itd., ale jeżeli jeden z bliźniąt umrze, jego brata czeka taki sam los.

Patrzyłam tak na ich małe, wiotkie ciałka. ,,Jak oni mogą ich tak krzywdzić? Przecież oni chcą mnie…”

Zaczęłam się zastanawiać, myśleć. Nagle poczułam To uczucie – dobrze pamiętałam je z Ciemnych czasów. Był to najmniej przyjemny okres mojego życia, ale za to najbezpieczniejszy. Aby ludzie trzymali się z dala ode mnie, dawałam się ponieść mojej sile, instynktowi. Zabijałam. I zabijałam. I zabijałam. Nie widziałam co innego miałabym robić. To uczucie do mnie wróciło, a To nie oznaczało nic dobrego. Jednak nie miałam innego wyboru – musiałam ich chronić, musiałam walczyć.

Klęknęłam i skupiłam się. Dałam się ponieść moim żywiołom. Coś mi w środku mówiło ,,nie zabijaj, nie zabijaj!”, ale to już niemiało znaczenia. I tak wszystko stracone. Ze wściekłością walnęłam pięścią w ziemię, która, gdy tylko ją ledwo tknęłam zaczęła się trząść. Niebo zakryły ciemne chmury i zrobiło się jak w nocy. Wstałam i z zamkniętymi oczami szłam delikatnie stąpając, po wciąż trzęsącej się glebie, a w każdym miejscu, w którym postawiłam stopę, powstawała kałuża skondensowanej śmierci – płynnej plazmy. Otworzyłam płonące ,jasnym płomieniem, ze wściekłości oczy. Ujrzałam jak około 200 uzbrojonych po zęby ludzi biegnie w naszą stronę. Kilka strzałów, lecących w moją stronę spaliło się wlocie, od bijącego ode mnie żaru. I stało się To. Moje ciało stało się płomieniem. Wiedziałam doskonale co to znaczy: brak potrzeb funkcji życiowych, brak snu, uważanie na to, co się robi, mówi i myśli no i najważniejsze: absolutne unikanie wody. Rozpoczął się otwarty konflikt między demonami a ludźmi. To był koniec. GAME OVER