Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 2
Szczęście usłane pokusą - opowiadanie

Szczęście usłane pokusą

Autor: Marzena

 

Obudziło ją stukanie o parapet. Z każdą sekundą słyszała je coraz wyraźniej. Otworzyła oczy. Całe okno jej sypialni skąpane było w strugach deszczu. Marta z powrotem zamknęła powieki, które o piątej rano były jeszcze bardzo ciężkie. Jednak hałas zza okna udaremnił godzinę snu, na którą mogła sobie pozwolić. Po piętnastu minutach wygrzebała się z ciepłej, bawełnianej pościeli. Zapach kawy, którą sobie przygotowała, roznosił się po całym domu. Miała ochotę wrócić jeszcze do łóżka, ale zatrzymał ja piękny obrazek, który ze spływającego deszczu, malował się na szybie jej okna. Przez chwilę wpatrywała się w to, co dzieje się na zewnątrz. Kilka osób z parasolami i w kaloszach, pospiesznie pędziło do pracy. Pod małą piekarenkę, która mieściła się obok jej bloku właśnie podjechał samochód za świeżym pieczywem. Codziennie uchylając okno, czuła ten zapach w swoim pokoju.

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 4

Rozdział 1. Sierota i nowe życie

Budzę się, jak zwykle, w szarym, skrzypiącym łóżku. Siadam na nim i wpatruje się w wyniszczone ściany pokoju dziecinnego. Stare lalki, bez kończyn, leżą rozrzucone po pokoju. Wyglądają tak strasznie, że boję się je nawet tknąć, ale tylko na to, w tych czasach, stać moich rodziców.

Od kiedy wojna zniszczyła świat, nic nie jest takie jak dawniej. Ledwo wiąże koniec z końcem. Ojciec pracuje w fabryce broni palnej, więc nie brakuje nam narzędzi do walki. Matka zaś tylko gotuje upolowaną przeze mnie zwierzynę. Nasza trójka mieszka na osiedlu, ale tylko my zostaliśmy tutaj. Reszta emigrowała do Afryki, czy Austrii. Europa jest jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc, w tych czasach. Rosjanie są na całym kontynencie. Codziennie przejeżdża przez moje osiedle grupa wojskowych i sprawdzają, czy jacyś ludzie nie przetrwali apokalipsy.

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 3

HAJMAT

Daniel Bochynek

Prolog

Ciemno, wszędzie ciemno. Boże jak tu zimno – pomyślał – i po co mi to wszystko było. Mogłem sobie leżeć teraz spokojnie w „domu”. O tyle ile można było to nazwać domem.

Skały na których leżał były pokryte wilgocią co jakiś czas starał się zlizywać chodź parę kropel aby nie umrzeć z pragnienia. Z sekundy na sekundę coraz bardziej doskwierał mu głód i zimno. Ile tu leżał sam nie wie. Czy ktoś go szuka ? Na to pytanie nie był sobie w stanie odpowiedzieć.

Muszą go szukać przecież… przecież to od niego zależy dalszy los jego wyprawy. – pomyślał – A jeśli nie ? Jeśli już przestali go szukać. Uznali że nie watro, że zapewne zjadły go szczury lub inne paskudztwo albo porwali go dzicy. Tych to na pewno nie chciał bym spotkać. – wzdrygnął się na samą myśl o nich czy z zimna ? Sam nie wiedział.

Nagle w oddali słychać ciche drapanie. Tak jak by jakiś mały szkodnik został tak samo jak on uwięziony i starał się wydostać. Coraz głośniejsze skrobanie i nagle cisza. Cisza taka że słyszał jak krew płynie w jego żyłach.

- Ej ktoś tam jest … Hej pomocy !!! – wołał ostatkiem sił . Nagle z mroku wyłonił się mały cień.

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 27
Dług wdzięczności - opowiadanie

Dług wdzięczności

Rozdział 1

Położyłam tacę na zapleczu i usiadłam na krzesełku.

Kolejny dzień w nowej pracy skończony.

Pracę w barze „Kriss” zaczęłam dwa tygodnie temu. Nie podoba mi się tu absolutnie, ale było to jedyne miejsce, w którym chcieli zatrudnić dwudziestolatkę tylko z maturą.

Mimo iż maturę napisałam naprawdę dobrze, nie poszłam na wymarzone studia psychologiczne, Najzwyczajniej w świecie mnie nie stać.

Zresztą w domu mam brata alkoholika, który kategorycznie zabronił mi dalszej nauki. Całe szczęście, że pozwolił mi przynajmniej dokończyć liceum.

Muszę się go słuchać, ponieważ mieszkanie, w którym mieszkamy jest jego. Nasi rodzice, nasza jedyna rodzina, zginęli tragicznie w wypadku samochodowym dwa lata temu. Od tamtej pory Jakub pije, a ja zmieniłam się diametralnie i zdaję sobie z tego sprawę. Kiedy rodzice żyli, miałam kilku oddanych przyjaciół, kochających rodziców i kochającego chłopaka. Czego chcieć więcej? Teraz nie zostało mi nic. Zamknęłam się w sobie. Powoli traciłam kontakt ze światem zewnętrznym; siedziałam tylko w pokoju, a w szkole na przerwach chodziłam do biblioteki.

Teraz, żeby zarobić na utrzymanie, pracuję ja, nie Jakub.

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 6

Był sobie pewien człowiek. Ów człowiek od lat nie mógł wyhodować ani jednego drzewka. Inni ludzie śmiali się z niego, bo sami posiadali sady pełne wspaniałych drzew rodzących słodkie owoce. Niektórzy z nich mieli w też w swoim sadzie wyjątkowe drzewo - ogromne i piękne. Rozkosz sprawiało samo patrzenie na takie drzewo, a kiedy posiadacz tego drzewa zrywał z niego owoc i zjadał go, na jego twarzy pojawiało się bezgraniczne szczęście. Natomiast z nasion posianych przez tamtego człowieka nigdy nic nie wyrastało. Pewnego razu idąc przez swoje puste pole znalazł dwa dziwne nasiona. Czym prędzej zasiał je w tym miejscu swego pola, gdzie gleba była najlepsza, podlał i czekał z niecierpliwością.

Czytaj więcej...