Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 85

Przyjaciele

- Pięknie to wygląda prawda? - zapytałam Filipa siedzącego obok mnie na dachu starej chatki, stojącej od dawien dawna nad brzegiem jeziora. Słońce chyliło się ku zachodowi, tworząc zapierający dech w piersiach widok. Promienie odbijały się na tafli wody, a liście na drzewach cichutko szumiały pod wpływem lekkiego, ciepłego wietrzyku. Na niebie nie było ani jednej chmurki, tak ładnego dnia ta mała mieścina dawno nie widziała. Idealna sceneria do happy endu w jakiejś mało ambitnej komedii romantycznej.

- Tak, mógłbym tu umrzeć. Miałaś racje, to miejsce jest świetne - odparł i spojrzał na mnie z uśmiechem, jednak w jego oczach krył się smutek. Gdy to zauważyłam - również posmutniałam. Choć odrzucałam tę myśl to czułam, że nie jestem osobą z którą chciałby teraz być w tym magicznym miejscu.

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 19

- Uwaga! Wchodzisz za trzy... dwa... jeden... już! - usłyszałam głos mężczyzny i weszłam na scenę. Pomachałam wszystkim, uśmiechnęłam się i usiadłam na fotelu.

Witaj Jasmine.. a właściwie Julio... przepraszam, ale nie mam pojęcia jak mam na Ciebie mówić, bo Twoje prywatne to Julia, prawda? -spytała kobieta, która miała ze mną przeprowadzić krótki wywiad

- Tak..

- Więc pozwól, że będę jednak posługiwała się Twoim pseudonimem artystycznym. Przejdźmy od razu do tematu dzisiejszej rozmowy. Masz dopiero 18 lat, pochodzisz z Polski, a w tak krótkim czasie zdobyłaś popularność na całym świecie, jak to jest w ogóle możliwe? To znaczy jeśli dobrze pamiętam to żaden z naszych rodaków nie zaistniał w świecie muzycznym w tak młodym wieku.

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 193

Zakazana miłość

Angelika Zawilińska

         Siedziała nad brzegiem morza i patrzyła na zachód słońca, przyjechała tu żeby zapomnieć. Chciała być jak najdalej od miejsc, które przypominały Jego, które łączyły się z Nim. Już czas zapomnieć czas zacząć żyć na nowo, nauczyć się żyć bez niego. To było trudne, bo choć rozum akceptował to serce cały czas tęskniło i bolało, podskakiwało na każdy dzwięk przychodzącego sms z nadzieją, że napisał, ale nadszedł czas i trzeba uciszyć serce, trzeba pozwolić dojść do głosu rozumowi a on mówi Jego już nie ma, zapomnij!!!! To był ostatni etap zapomnienia skasowała już wszystkie maile, usunęła z komputera wszystkie zdjęcia wyrzuciła wszystko, co przypominało Jego nauczyła się nawet nie wypowiadać Jego imienia tutaj miała wykasować Jego numer telefonu zapomnieć wstać i pojechać do domu już nigdy nie oglądając się za siebie, nie patrzeć w przeszłość, wymazać z pamięci ostatni rok, żyć tak jakby go nigdy nie było.

2 lata później…

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 6

Zawodowy morderca

 AR-ZARO

 

    W ostatnim czasie w Szczecinie wzniesiono wiele bloków mieszkalnych. W jednym z tych nowopowstałych budynków, nie zniszczonych jeszcze upływem czasu, w mieszkaniu wynajętym na najwyższym piętrze siedział trzydziestoletni mężczyzna, wysoki i szczupły, z poważną miną, starannie ogolony i elegancko ubrany. Jego wygląd od razu mówił, że jest zamożny. Mieszkanie, w którym teraz się znajdował, służyło mu tylko po to, by odbywać w nim spotkania z podwładnymi sobie ludźmi, którzy nie musieli znać jego prawdziwego miejsca zamieszkania. Był pod tym względem bardzo ostrożny, co w jego fachu było pożądaną cechą. Wybiła godzina siedemnasta, lada chwila do mieszkania powinien przyjść jeden z jego ludzi, który służył mu za pośrednika ze szczecińską policją. Albert Franciszek Rojko, bo tak się nazywał ów elegancki pan, wyciągnął grube cygaro i zapalił je ze smakiem. Zaciągnął się parę razy, po czym usłyszał pukanie do drzwi.

 - Wchodź – krzyknął i po chwili w pomieszczeniu, w którym siedział, pokazał się oczekiwany przez niego człowiek.

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 8

SZARY CZŁOWIEK


Navarino Kusako

 

EPILOG

 

W sobotni wieczór siedziałem w kawiarni i rozmyślałem o temacie następnego artykułu. Wtedy zobaczyłem kobietę o pięknych brązowych włosach i harmonijnej sukience. Zauważyłem, że wypadła jej szminka, podniosłem ją i podałem jej.

- Bardzo dziękuje. Jestem Jannie – powiedziała i wyciągnęła do mnie dłoń.

- Miło mi jestem Gabriel– odparłem i pocałowałem jej dłoń.

Siedliśmy w kawiarni i rozmawialiśmy niczym nie stroskani jak dzieci. Tematami było wszystko co mogło wzbudzić uwagę w Londynie. Nie minęła chwila, a była już późna noc i właściciel kawiarni powiedział stanowczo, że musimy wyjść. Założyłem płaszcz Karolinie i wyszliśmy. Przez co najmniej godzinę chodziliśmy po pustych ulicach Londynu, podziwiając budynki które mijaliśmy i co jakiś czas patrzyliśmy na przejeżdżające samochody. Nastąpił czas pożegnania odprowadziłem ją pod drzwi jej domu, życzyłem dobrej nocy i odszedłem.

Długo rozmyślałem o całym dniu spędzonym z Karoliną i doszedłem do wniosku, że ani razu nie zastanawiałem się co powiedzieć, słowa jakby  mówiły same za siebie. Byłem wtedy szczęśliwy, a wszystkie problemy jakby zniknęły. Czułem się tak kiedyś… W dzieciństwie gdy siedziałem na ganku z dziadkami, wtedy nie trzeba było martwić się o kontrole języka. Nie było chamstwa i przekleństw. Pamiętam jak słońce ciepło witało dzień, wiatr grał piękną melodię, a każda kromka chleba z masłem była jak wizyta w raju. Byłem wtedy szczęśliwy.

Czytaj więcej...

Pierwsza powieść Katarzyny Redmerskiej