Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 9

Odłożyłam słuchawkę. W tym samym momencie, zorientowałam się, że stałam przez całą rozmowę. Nie wiem dlaczego mam nawyk prowadzenia rozmów telefonicznych na stojąco. W domu u rodziców telefon stał na małym stole w przedpokoju i nie było krzeseł. Rozmawianie na stojąco zostało mi do dziś. Teraz usiadłam i zaczęłam trzeźwo myśleć o tym, co usłyszałam.
Byłam zła – jak zwykle zgodziłam się na coś, czego nie miałam ochoty robić. No, z asertywnością to u mnie raczej ciężko. Ale jak tu się nie zgodzić, gdy ktoś bierze nas z zaskoczenia.Za późno na refleksje, zgodziłam się i muszę zaplanować działanie. Nie będzie łatwo, bo muszę zdobyć namiary ponad dwudziestu osób. Trudno, trzeba wziąć się do roboty.
Najpierw miejsce. Najlepsza będzie ta knajpka niedaleko szpitala. Zadzwoniłam, powiedziałam o co chodzi i wstępnie zarezerwowałam pięć stolików na pierwszą sobotę marca. Teraz lista imion i nazwisk osób, które muszę odnaleźć. Mam, to już chyba wszyscy. Teraz internet, portale społecznościowe i nawiązanie kontaktu z wszystkimi po kolei.
Udało się, prawie wszystkich zawiadomiłam o organizowanym za dwa tygodnie spotkaniu klasowym. Część ucieszyła się, część odmówiła, a część zdziwiła się, że chce mi się coś takiego robić. Nie ważne – większość obiecała, że będzie i to się liczy.

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 19

Miałam cztery lata. Pamiętam, że bawiłam się takim małym zielonym wózkiem z lalką. Wózek był najzwyklejszy, uszyty z czegoś przypominającego ceratę. Miał małe kółka i budkę. Nic w nim nie było oprócz lalki. Zabawka nie wyglądała imponująco, raczej biednie. Bawiłam się tym wózkiem często i namiętnie. Aż przyszedł oczekiwany każdego roku dzień – dzień urodzin.

Pochodzę z regionu, gdzie obchodzi się urodziny i jest to ważna uroczystość. Uwielbiałam urodziny najbardziej za to, że tego dnia byłam najważniejsza. Ciocie, wujkowie, kuzynki i kuzyni przychodzili właśnie do mnie. Mogłam ubrać się w coś ładnego i z dumą i radością przyjmować życzenia.

Nieodzownym elementem urodzin były prezenty. Obudziłam się więc w dniu piątych urodzin i zobaczyłam pod ścianą wielki czerwony wózek z dużymi kołami. Podeszłam nieśmiało i zajrzałam do środka. W środku była poduszka, kołderka i nowa lalka. Wszystko było ładne, okazałe i duże. Rozejrzałam się. W polu widzenia nie było nigdzie mojego zielonego wózka. Zaniepokojona pobiegłam do kuchni, gdzie była mama. Mamo! Gdzie jest mój wózek? Chcę mój wózek. Na to mama: ale Kasiu, nie widziałaś, jaki piękny wózek stoi w twoim pokoju? To dla ciebie na urodziny! Choć, zobaczymy go razem.

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 7

Być może mogłam wybrać inną drogę... Mogłam uczyć się dalej i przygasić pragnienie bycia matką, choć szczerze tego nie żałuję patrząc na mojego synka. Kubę poznałam, kiedy mój synek miał dwa miesiące... Wydawał się inteligentny wyrozumiały i spokojny, sądziłam że tak duża różnica wieku upoważnia mnie do myślenia iż będzie zrównoważony, że wie coś o życiu, że mogłabym z nim stworzyć normalną i kochającą się rodzinę, gdyż dziecko mu nie przeszkadzało...

Czytaj więcej...