Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 19

Miałam cztery lata. Pamiętam, że bawiłam się takim małym zielonym wózkiem z lalką. Wózek był najzwyklejszy, uszyty z czegoś przypominającego ceratę. Miał małe kółka i budkę. Nic w nim nie było oprócz lalki. Zabawka nie wyglądała imponująco, raczej biednie. Bawiłam się tym wózkiem często i namiętnie. Aż przyszedł oczekiwany każdego roku dzień – dzień urodzin.

Pochodzę z regionu, gdzie obchodzi się urodziny i jest to ważna uroczystość. Uwielbiałam urodziny najbardziej za to, że tego dnia byłam najważniejsza. Ciocie, wujkowie, kuzynki i kuzyni przychodzili właśnie do mnie. Mogłam ubrać się w coś ładnego i z dumą i radością przyjmować życzenia.

Nieodzownym elementem urodzin były prezenty. Obudziłam się więc w dniu piątych urodzin i zobaczyłam pod ścianą wielki czerwony wózek z dużymi kołami. Podeszłam nieśmiało i zajrzałam do środka. W środku była poduszka, kołderka i nowa lalka. Wszystko było ładne, okazałe i duże. Rozejrzałam się. W polu widzenia nie było nigdzie mojego zielonego wózka. Zaniepokojona pobiegłam do kuchni, gdzie była mama. Mamo! Gdzie jest mój wózek? Chcę mój wózek. Na to mama: ale Kasiu, nie widziałaś, jaki piękny wózek stoi w twoim pokoju? To dla ciebie na urodziny! Choć, zobaczymy go razem.

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 7

Być może mogłam wybrać inną drogę... Mogłam uczyć się dalej i przygasić pragnienie bycia matką, choć szczerze tego nie żałuję patrząc na mojego synka. Kubę poznałam, kiedy mój synek miał dwa miesiące... Wydawał się inteligentny wyrozumiały i spokojny, sądziłam że tak duża różnica wieku upoważnia mnie do myślenia iż będzie zrównoważony, że wie coś o życiu, że mogłabym z nim stworzyć normalną i kochającą się rodzinę, gdyż dziecko mu nie przeszkadzało...

Czytaj więcej...