Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 4

Moje małe marzenie na dziś: odważyć się żyć

Sięgnąć po to, co do tej pory zdawało się dryfować w powietrzu, tuż poza zasięgiem wyciągniętych rąk. Zdecydować się w końcu powiększyć swój malutki świat - wyjść z domu, wyjechać z miasta, przekroczyć granice. Wyjść do ludzi: poznać kogoś nowego, uścisnąć mu rękę, wymienić opinię, pożartować. Wcielić w życie to, co przywykło się brać za banał: "Chwytaj dzień", "Żyj chwilą", "Doceniaj każdą sekundę". Nie zamykać się w ciasnych czterech ścianach bezpiecznych wyobrażeń i rutynowych działań. Uświadomić sobie, że "celebrowanie codziennych przyjemności" nie musi być jedyną czerpaną z życia radością, że codzienność można nasycić, rutynę odrzucić, a marzenia - realizować. Nie zazdrościć innym wspaniałego życia, niezwykłych wyczynów, widoków, realizowania celów, zdobywania doświadczeń, rozwijania umiejętności, odnajdywania pasji... Zamiast tego samemu zacząć przeżywać, czynić, patrzeć i dostrzegać, uczyć się, próbować, a jeśli się nie uda - próbować jeszcze raz, i jeszcze raz, i jeszcze, nie zważając na trudności, nie żaląc się, że jest trudniej niż wydawało się na początku.

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 14

\"Zależy mi, ale już nie walczę. Dlaczego ? Bo już dawno przegrałam tą walkę \"

Historia jak każda inna, ale o bardzo wyjątkowej osobie.

Dawid był przystojnym chłopakiem o pięknych oczach, szalało za nim wiele dziewczyn.

Ja - niebieskooka, o długich blond włosach, skromna dziewczyna.

Był piękny słoneczny dzień. Miałam bardzo zły humor jednak po długich namowach koleżanek postanowiłam pójść z nimi na imprezę. Tego dnia wszystko wydawało się takie szare. Nie miałam ochoty patrzeć jak mój były chłopak bawi się z innymi dziewczynami, udając, że jestem zupełnie obcą mu osobą. Ja również udawałam silną, ale tak naprawdę rozsypywałam się od środka. Nastał wieczór.. Znudzona i zmęczona tym dniem miałam zbierać się do domu, gdy nagle zjawił się on.

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 15

Tyle marzeń niespełnionych, tyle wypraw nieodbytych, tyle słów niewypowiedzianych, tyle rzeczy niepoznanych...

Historia jakich wiele, ale ta jest wyjątkowa jak osoba, o której piszę.

Jest to prawdziwa historia dwojga ludzi zakochanych, których połączyła miłość lecz bez szczęśliwego zakończenia. Ona pełna życia, roztrzepana, szalona, on grzeczny, spokojny lubił imprezy ale w granicach rozsądku. Ona zawsze uśmiechnięta, pełna entuzjazmu i energii. On miły, uprzejmy, kulturalny, pogodny. Jego marzenie to przejść przez życie z ukochaną osobą. Ona Ewa on Łukasz. Nie była to jednak miłość od pierwszego wejrzenia. Zupełnie nie.

Historia ma swój początek 27 listopad 2010 r. czyli ostatni weekend gdzie można było się pobawić na dyskotece przed rozpoczynającym się Adwentem. Zaczyna się bardzo niewinnie i spontanicznie.

Oboje znaleźliśmy się na tej samej dyskotece, ja w swoim towarzystwie Ona w swoim. Zauważyłem ją jak siedziała sama przy barze i patrzyła na bawiących się imprezowiczów. Nie była wówczas uradowana, wydawało się, że coś ją gryzie, (jak się potem okazało ktoś bardzo ją zranił). Postanowiłem ją zaczepić ale bez większych zamiarów. Widząc, że obok niej stoi wolne krzesło, na którym leży tylko jej torebka podszedłem i zapytałem.

-\"Można usiąść \"

- \"Nie\"

- \"żartowałem i tak bym nie usiadł chciałem zobaczyć jak jesteś uprzejma\"

odparłem i odszedłem bawiąc się dalej ze swoim towarzystwem.

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 17

Był inny niż wszyscy. Przynajmniej tak wtedy myślała.. Byli bardzo młodzi, mieli po 19 lat. I chociaż znali się od podstawówki, nigdy nie spodziewali się, że coś miedzy nimi może być. Oboje mieli poukładane życie, on, miał dziewczynę z którą był od 2 lat, a ona miała chłopaka, którego bardzo kochała, byli razem od 3 lat..

I chociaż zawsze im się razem dobrze gadało, traktowali się jak dobrzy kumple. Pomiędzy nimi zawsze coś iskrzyło, ale żadne nie chciało się do tego przyznać. Na każdej imprezie zawsze się razem bawili. Kiedy ona płakała, zawsze ją pocieszał. Podobali się sobie, ale sami przed sobą nie chcieli się do tego przyznać. Aż do pewnego dnia...

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 3

Nic dwa razy się nie zdarza...

Kto by pomyślał, że historia którą chce się podzielić z innymi może być połączeniem tych najwspanialszych momentów z rutynową codziennością która doprowadza mnie do szału. Do braku jakiegokolwiek celu. Jak moje oczy widziały kiedyś niebieskie chmury a dziś widzą czarne kłęby które zwiastują kolejne niepowodzenie, ból, gorycz i rozpacz. Nie sądziłam, że może być gorzej... Nawiązując do sedna .Moje życie nigdy nie było ubrane w kolory tęczy ,od dziecka byłam obiektem wyzwisk, bo byłam inna ...dostrzegałam rzeczy których małe dzieci nie widziały , uczyłam się na tym jaki przykład dawali mi rodzice. Nie oczekiwałam niczego od nich, nie miałam żadnych zachcianek. Niby beztroskie życie ale ten ból się piętnował. Doprowadzał do szału wtedy kiedy ojciec przychodził do domu i bił ile mu sił starczyło mnie, moją matkę i siostrę.

Czytaj więcej...