Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 18
SłabyŚwietny 

Powieść Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata” stanowi wykładnię wartości i przymiotów, którym hołdował pisarz. Jest traktatem moralnym ukazującym prawdę o człowieku, jego słabości, lecz przede wszystkim moralnej sile, dobroci, która drzemie czasem bardzo głęboko w każdym z nas.

Choć powieść umieszczona jest w realiach zakłamanego moskiewskiego systemu komunistycznego, to jest aktualna do dziś. Sytuacje zmieniają się, jednak pozostają te same podstawowe problemy. Czy pozostać wiernym własnym ideałom, czy poddać się presji innych? Czy żyć w niezgodnie z własnym sumieniem, czy być wiernym prawdzie i aktualnym zawsze wartościom moralnym przedstawionym przez Michaiła Bułhakowa w „Mistrzu i Małgorzacie”. Powieść jest wyrazem przemyśleń i doświadczeń życiowych autora – dziełem życia.
Grzechem głównym wielu bohaterów powieści jest tchórzostwo. To właśnie ono jest pierwszym krokiem prowadzącym do zła. Jeszua mówi o tchórzostwie:
„ (…)Tchórzostwo należy do najgorszych ułomności człowieka”.
Piłat zgrzeszył tchórzostwem, nie był zdolny poświęcić swojego stanowiska, aby ocalić Jeszkę. Choć przeświadczony, iż skazuje niewinnego człowieka na śmierć. Trzeba wykazać się odwagą lub odcierpieć karę. Karą dla Piłata jest bezsenność podczas pełni księżyca od dwóch tysięcy lat. Dopiero Mistrz zwalnia go z tej kary. Kara zatem jest proporcjonalna do winy. Jednak zostaje docenione dobro drzemiące w Piłacie, który zwątpił w ludzi stając się podobnym do głazu:

„ … - Na świecie nie ma złych ludzi [ Jeszua ]

- Pierwszy raz spotkałem się z takim poglądem – powiedział Piłat i uśmiechnął się – Ale, być może za mało znam życie! … „

Natomiast przykład Mistrza pokazuje sytuację pisarza skazanego na artystyczną pustkę w realiach totalitarnego systemu, podporządkowującego sobie wszystkie dziedziny życia. Mistrz został złamany nieustanną walką z systemem. Poddał się jemu, przekreślając całe dotychczasowe życie, stając się zastraszonym, niezdolnym do działania człowiekiem. Sam mówił o sobie:
„ – Nie mam już nazwiska – odparł z posępną pogardą – Wyrzekłem się go, jak zresztą wszystkiego w życiu”.

Zawinił w stosunku do Małgorzaty nie wierząc w jej bezinteresowną, czystą miłość do niego, zwątpił w swoją wartość jako artysty i możliwości człowieka. Ideały odsunął, presja systemu zwyciężyła. Tchórzostwo w ostatecznej rozprawie jest jego podstawowym grzechem. Dlatego nie zasłużył sobie na światłość, lecz na spokój:

„ – A dlaczego nie weźmiecie go do siebie, w światłość!
- On nie zasłużył na światłość on zasłużył  na spokój”.

Dom wieczystego odpoczynku i spokoju, który otrzymał, jest nagrodą za jego poszukiwanie prawdy. Nie otrzymuje światłości, lecz nie zostaje strącony w czeluści piekieł.
„Wszystko będzie, jak być powinno, tak już jest urządzony świat” – te słowa Wolanda są wyrazem harmonii panującej w świecie, sytemu wartości, który trwa niewzruszony od tysięcy lat.
Również tchórzostwem grzeszą moskwianie, których paraliżuje strach przed aresztowaniem, strach o własne mieszkanie, majątek. System zmienił tych ludzi. Woland pyta zatem na przedstawieniu u Korowiowa: