Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 0

Szła sama. Byle przed prosto przed siebie. Do mieszkania, którego domem nazwać nie mogła. Tamten zostawiła daleko za sobą.
Wchodzi po schodach, przekręca klucz i otwiera drzwi. Później idzie do kuchni zaparzyć kubek ciepłej herbaty. Jak każdego dnia zanurzy się w lekturze. Monotonny rytuał. Wszystko byleby nie myśleć.
Mimo że Dominika odcięła się od dawnego życia, zmieniała miasto, a nawet ograniczyła kontakty z rodziną wciąż nękała ją przeszłość. Okrutna, podła przeszłość… tak wielkiego cierpienia, smutku i strachu się nie zapomina. Nie da się ot tak wyrzucić roku życia z pamięci. Gdyby mogła pozbyć się tych wspomnień oddałaby wszystko. Dosłownie…

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 4

Pragnienie

Sandra Zarychta

 

W wielkim pokoju pełnym innych dzieci, na podłodze siedziała mała Klara. Od zawsze myślała, że rodzice specjalnie ją porzucili. Nie wiedziała jednak, że prawda jest inna.

Jej pokój był biały i ciasny. Mieszkała z siódemką dzieciaków, które nie dawały jej spokoju. Kiedy wszyscy kładli się spać, Klara zawsze zastanawiała się nad swym życiem, i co wieczór powtarzała:

-„Nikt mnie nie chce. Jestem bezużyteczna i beznadziejna”.

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 4

Rozdział 1. Sierota i nowe życie

Budzę się, jak zwykle, w szarym, skrzypiącym łóżku. Siadam na nim i wpatruje się w wyniszczone ściany pokoju dziecinnego. Stare lalki, bez kończyn, leżą rozrzucone po pokoju. Wyglądają tak strasznie, że boję się je nawet tknąć, ale tylko na to, w tych czasach, stać moich rodziców.

Od kiedy wojna zniszczyła świat, nic nie jest takie jak dawniej. Ledwo wiąże koniec z końcem. Ojciec pracuje w fabryce broni palnej, więc nie brakuje nam narzędzi do walki. Matka zaś tylko gotuje upolowaną przeze mnie zwierzynę. Nasza trójka mieszka na osiedlu, ale tylko my zostaliśmy tutaj. Reszta emigrowała do Afryki, czy Austrii. Europa jest jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc, w tych czasach. Rosjanie są na całym kontynencie. Codziennie przejeżdża przez moje osiedle grupa wojskowych i sprawdzają, czy jacyś ludzie nie przetrwali apokalipsy.

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 5

Żyletka i ja

"KIEDY MAM DOŚĆ!!!"
Czuję jak ból przeszywa moją duszę
Jak w głowie narastają myśli muszę…
Ja już tracę głowę
Coraz częściej myślę, że nie mogę.
Mam już dość
Życie daje w kość
Czy tego chcę
Nikt nie pyta
Często myślę, wrócę
Ale sumienie za serce chwyta
I karze zastanowić się choćby na chwilę
A ja ze smutku po nocach kwilę
Już nie mam siły
I nikt nie jest tak miły 
Aby ulżyć mi w cierpieniu
I nie pozwala zatopić się w zadowoleniu
Z czego?
Z życia
Bo ja mam już dość samego bycia!

„Bo w życiu trzeba walczyć do samego końca. . .”

Chciałabym zadedykować tę książkę mojej terapeutce ze Szczecina, Oldze Brążkowskiej, która wiele w życiu mi pomogła, pozwoliła mi spojrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy i mimo wszystko wciąż mi pomaga, chociaż mieszkam prawie na drugim końcu Polski. Mojej najcudowniejszej przyjaciółce-Werze oraz jej najpiękniejszej córeczce-Mai, która mnie rozumiała i wspierała mimo wszystkich błędów, które popełniłam. Mojej najukochańszej mamie, która mi w końcu uwierzyła i daje mi ogromne wsparcie. Mojej miłości życia-Bartkowi, że wytrzymał ze mną prawie 3 lata. Całej najdroższej rodzinie, oraz znajomym. Oraz całej mojej klasie z gimnazjum i nauczycielom, którzy mnie wykształcili. Dziękuję wam wszystkim za wszystko!

4 kwietnia 2008 rok

W domu wszystko się psuje. Nie mam na kogo liczyć. Jestem sama ze wszystkim. Nawet nie mogę liczyć na swoją matkę. Ciągle mnie ignoruje, nie chce mnie słuchać. Nie rozumie, że nienawidzę jej „najcudowniejszego” ukochanego. Nie widzi, że mnie krzywdzi! Nie widzi jak mnie poniża i bije! Widzi tylko to, co chce widzieć! Nie jestem dla niej „idealną córką”. Chciałaby żebym nie robiła akcji. Ale ona nie słyszy mojego wołania! Nie słyszy mojego rozpaczliwego krzyku o pomoc. Co to za matka, która nie słyszy wołania własnego dziecka! Nienawidzę ich!

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 6

     W porządku? - Zapytał mnie Puck, gdy siedzieliśmy, mocno przytuleni w połowie zniszczonym moście. Ze względu na okropne warunki pogodowe w Forks, zaczynał mi doskwierać chłód, więc pieszczotliwie otulił moje ramiona własną kurtką. Za to go właśnie kochałam. Taki właśnie był Puck. Na około nas rozlegał się wielki, zielony las. Nasz las. To tutaj pierwszy raz się poznaliśmy. Było to okropnie dawno, i choć miałam zaledwie sześć latek, doskonale to pamiętam. Stałam z tatą w środku tego miejsca, zachwycona jego niesamowitością. Chcieliśmy urządzić tutaj nocleg i wieczorem dopatrywać gwiazd. Mojej starszej siostrze, Coralie w ogóle się to nie podobało. Krzyczała, wierzgała i płakała okropnie bojąc się tego miejsca i momentami nazywając je; \'\'odrażającym\'\'. Nie mogłam pojąć, dlaczego tak sądzi. Dla mnie, było tu wręcz niesamowicie. I ten zapach... Pociągnęłam mocno nosem, aby przypomnieć sobie tamte odczucia, ale nic nie poczułam, poprzez gęste smarki. Spojrzałam w dół, skubiąc delikatnie paznokciem drewno mostu. Korzystając z tego, że Puck przez jakiś czas nie ma zamiaru się odzywać, postanowiłam przeznaczyć czas na dalsze przypominanie wspomnień... Kiedy tata rozkładał namiot, wymknęłam się z pola jego widzenia. Patrzyłam na słońce, które raziło mnie w oczy, ale wcale mi to nie przeszkadzało. Było to w pewien sposób fascynujące. Zza kotarów drzew usłyszałam cichy szelest. Jak przestraszony jelonek, odwróciłam głowę w tamtą stronę. Niczego nie zauważyłam. Odwróciłam oczy. Jednak zaraz potem, znowu coś usłyszałam. Tym razem, chłopiec nie zdążył się schować, zza grubymi liśćmi drzewa. Uważnie na siebie patrzeliśmy. Miał tyle lat, co ja. Długie, brązowe włosy opadały mu na migdałowe zielone oczy. Grube brwi, prawie że ze sobą złączone, zmarszczyl w zakłopotaniu. Dalej mi się przyglądał, aż w końcu odważył się odezwać.

- Cześć, brzydulo. - Powiedział wysokim, dziecięcym głosikiem, zabarwiając go w intrygujący uśmieszek.

Czytaj więcej...