Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 7

Chciałabym wymazać wszystkie wspomnienia związane z nim, nie myśleć, uwolnić się od tego raz na zawsze i znowu być tą uśmiechniętą i energiczną dziewczyną...

Z moim byłym chłopakiem poznaliśmy się w internecie, na początku zero zainteresowania, krótka rozmowa która nie wskazywała na nic. Zmieniło się to jednego zimowego dnia, przegadaliśmy cały dzień i od tego czasu byliśmy w kontakcie codziennie. Byliśmy sobą bardzo zauroczeni, setki wiadomości, długie nocne rozmowy przez telefon, po miesiącu się spotkaliśmy, pamiętam jak tego dnia było zimno na dworze a my kilka godzin spacerowaliśmy po parku rozmawiając o wszystkim i planując kolejne spotkanie. Ze względu na jego sytuację rodzinną widywaliśmy się co 2-3 , gdy przychodził moment pożegnania ciężko było nam się rozstać. Od spotkania do spotkania, mijały tygodnie.

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 2
Zraniony mężczyzna

Biegnę na pociąg. Po tym co mi powiedziała nie mogłem zostać w mieszkaniu dłużej. Skończył się spokój, stabilizacja. Pora na ogólne człap i człap, wzdychanie, pot i pośpiech. Wpadam do za chwilę odjeżdżającego pociągu w ostatnim momencie, bo jak nie, to zostałbym w miejscu, gdzie wedle niepisanej umowy nie miało mnie być.
- Dzień dobry… poproszę studencki do Koszalina.
- Dobrze, dobrze, ale to wie Pan, że będzie opłata za wypisanie biletu w pociągu?
- Tak, ja rozumiem, ale kolejki były na dworcu, tutaj na ostatnią chwilę no wie Pani…
- No wie Pan, ale kamery, ja nie mogę nic za bardzo zrobić, to będzie 8 złoty dopłaty
- No, ale proszę Pani, ona mnie zostawiła, miałem jechać tym pociągiem żeby mnie nie było podczas przeprowadzki, bo głupio. To miłość mojego życia proszę zrozumieć. Jakaś litość? Bo tego ostatnio to dużo w moim życiowym życiu
- No wie Pan, ale kamery, ja za bardzo nie mogę
I jak już jest źle, to nawet dopłata do biletu ci dokuczy.

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 3

Nic dwa razy się nie zdarza...

Kto by pomyślał, że historia którą chce się podzielić z innymi może być połączeniem tych najwspanialszych momentów z rutynową codziennością która doprowadza mnie do szału. Do braku jakiegokolwiek celu. Jak moje oczy widziały kiedyś niebieskie chmury a dziś widzą czarne kłęby które zwiastują kolejne niepowodzenie, ból, gorycz i rozpacz. Nie sądziłam, że może być gorzej... Nawiązując do sedna .Moje życie nigdy nie było ubrane w kolory tęczy ,od dziecka byłam obiektem wyzwisk, bo byłam inna ...dostrzegałam rzeczy których małe dzieci nie widziały , uczyłam się na tym jaki przykład dawali mi rodzice. Nie oczekiwałam niczego od nich, nie miałam żadnych zachcianek. Niby beztroskie życie ale ten ból się piętnował. Doprowadzał do szału wtedy kiedy ojciec przychodził do domu i bił ile mu sił starczyło mnie, moją matkę i siostrę.

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 6

Piszę te Historię po raz pierwszy w życiu, miała ona miejsce w mieście w którym kiedyś mieszkałam Gniezno. Z mężem marzyliśmy o swoim zaciszu, mieliśmy dość wynajmowanego mieszkania wiec zaciągnęliśmy kredyt. Po pracy każde z nas wracało do wy. mieszkania, zjeść obiad, ogarnąć się z tym i tamtym. Następnie odebrać syna i podrzucić prababci by w nowym mieszkaniu zacząć remont. Był taki dzień w którym postanowiliśmy zjeść coś przy Dworcu. Kilka minut później podszedł do nas facet i grzecznie zapytał czy możemy kupić dla niego zapiekankę. Dlaczego nie? odparłam. Głodnemu nie wolno odmawiać, nic nie wiadomo co i nas może w życiu spotkać. Podeszłam do okienka a Pani z bardzo niemiłym tonem odparła ze nie sprzeda, bo owy Pan zebrze od wielu ludzi a jej zależy na komforcie i opinii ....he? dałam jej do zrozumienia ze to ja jestem klientem a to są moje pieniądze wiec jeśli mi nie sprzeda zrobię jej antyreklamę...

Czytaj więcej...

Ocena użytkowników:  / 9

Odłożyłam słuchawkę. W tym samym momencie, zorientowałam się, że stałam przez całą rozmowę. Nie wiem dlaczego mam nawyk prowadzenia rozmów telefonicznych na stojąco. W domu u rodziców telefon stał na małym stole w przedpokoju i nie było krzeseł. Rozmawianie na stojąco zostało mi do dziś. Teraz usiadłam i zaczęłam trzeźwo myśleć o tym, co usłyszałam.
Byłam zła – jak zwykle zgodziłam się na coś, czego nie miałam ochoty robić. No, z asertywnością to u mnie raczej ciężko. Ale jak tu się nie zgodzić, gdy ktoś bierze nas z zaskoczenia.Za późno na refleksje, zgodziłam się i muszę zaplanować działanie. Nie będzie łatwo, bo muszę zdobyć namiary ponad dwudziestu osób. Trudno, trzeba wziąć się do roboty.
Najpierw miejsce. Najlepsza będzie ta knajpka niedaleko szpitala. Zadzwoniłam, powiedziałam o co chodzi i wstępnie zarezerwowałam pięć stolików na pierwszą sobotę marca. Teraz lista imion i nazwisk osób, które muszę odnaleźć. Mam, to już chyba wszyscy. Teraz internet, portale społecznościowe i nawiązanie kontaktu z wszystkimi po kolei.
Udało się, prawie wszystkich zawiadomiłam o organizowanym za dwa tygodnie spotkaniu klasowym. Część ucieszyła się, część odmówiła, a część zdziwiła się, że chce mi się coś takiego robić. Nie ważne – większość obiecała, że będzie i to się liczy.

Czytaj więcej...

Pierwsza powieść Katarzyny Redmerskiej