Opowiadania, historie, ludzkie losy w literaturze

e-opowiadania.pl

Zatracona w namiętności.

    Skomentuj...

    Każdy z nas chyba gna do dorosłości, jednakże ja pragnęłam jej dużo bardziej niż ktokolwiek. Otóż moi rodzice są dobrze sytuowani, co w dużym stopniu wpłynęło na to jak mnie wychowali, a przede wszystkim na to jak wysoko postawili mi poprzeczkę, co do życiowych osiągnięć. Już od dziecka wymagano ode mnie bym uczęszczała na przeróżne zajęcia dodatkowe, obozy kształcące oraz inne tego typu rzeczy. Obowiązków było dużo, a czasu niestety bardzo mało, przez co nigdy nie miałam go zbyt wiele dla siebie. Każda godzina mojego życia była z góry na coś przeznaczona i byłam z niej skrupulatnie rozliczana.

    Myślę, że jedynym z powodów ich nadgorliwości był mój o 4 lata starszy brat Rafał. Otóż już od najmłodszych lat wszczynał on bunt przeciw rygorystycznemu wychowaniu rodziców. Awantury, których był powodem stały się w naszym domu porządkiem dziennym. Tym więcej ograniczeń mu narzucano, tym więcej było w nim motywacji by pokazać rodzicom jak bardzo one go nie dotyczą. Podziwiałam jego odwagę, wiarę w swoje przekonania i wytrwałość. Podziwiałam i podziwiam do dnia dzisiejszego. Zresztą, od kiedy tylko pamiętam znajdowałam w jego osobie wsparcie i zrozumienie. Wypowiadał słowa, których ja bałam się wypowiedzieć, walczył o moje dobra w czasie, kiedy ja byłam zbyt słaba by walczyć. Był moim ideałem i wzorem do naśladowania.

    Więcej…

    Hajmat

      Skomentuj...

      HAJMAT

      Daniel Bochynek

      Prolog

      Ciemno, wszędzie ciemno. Boże jak tu zimno – pomyślał – i po co mi to wszystko było. Mogłem sobie leżeć teraz spokojnie w „domu”. O tyle ile można było to nazwać domem.

      Skały na których leżał były pokryte wilgocią co jakiś czas starał się zlizywać chodź parę kropel aby nie umrzeć z pragnienia. Z sekundy na sekundę coraz bardziej doskwierał mu głód i zimno. Ile tu leżał sam nie wie. Czy ktoś go szuka ? Na to pytanie nie był sobie w stanie odpowiedzieć.

      Muszą go szukać przecież… przecież to od niego zależy dalszy los jego wyprawy. – pomyślał – A jeśli nie ? Jeśli już przestali go szukać. Uznali że nie watro, że zapewne zjadły go szczury lub inne paskudztwo albo porwali go dzicy. Tych to na pewno nie chciał bym spotkać. – wzdrygnął się na samą myśl o nich czy z zimna ? Sam nie wiedział.

      Nagle w oddali słychać ciche drapanie. Tak jak by jakiś mały szkodnik został tak samo jak on uwięziony i starał się wydostać. Coraz głośniejsze skrobanie i nagle cisza. Cisza taka że słyszał jak krew płynie w jego żyłach.

      - Ej ktoś tam jest … Hej pomocy !!! – wołał ostatkiem sił . Nagle z mroku wyłonił się mały cień.

      Więcej…

      Miłość ze szkolnej ławki

        Skomentuj...

        Poznali się jeszcze w szkole podstawowej, chodzili razem do klasy, siedzieli razem w jednej ławce. Nie rozmawiali zbyt wiele. On był cichym i nieśmiałym chłopakiem, ona szaloną wiecznie zakompleksioną dziewczyną. Znali się, ale nie była to wielka przyjaźń. Chłopak podkochiwał się w niej, lecz ona nie traktowała Go zbyt poważnie. Skończył się rok szkolny, zaczęły się wakacje, pozostały Im tylko rozmowy przez internet, jakieś mało istotne bzdety, jak to dwójka znajomych, ale On nie traktował dziewczyny jak tylko swoją koleżankę, mimo swojej nieśmiałości starał się jakoś zwrócić na Siebie jej uwagę, Ona wiedziała dobrze, że jemu zależy, lecz sądziła, że jest za wcześnie na jakieś miłostki i zakochania.

        Po dłuższym czasie jednak i ona zaczęła się zastanawiać nad "Nim", częściej ze sobą pisali, uważali się za parę przyjaciół, niby nic nieznaczące rozmowy , Ona również zaczęła coś czuć. Byli młodzi...

        Więcej…

        Mój pierwszy Sylwester w górach miałam spędzić z kilkoma koleżankami i kolegami. Kilku z nich znałam, kilku nie. Miesiąc przed imprezą zaczęłam kompletować kreację. Była skromna, ale wyraźnie sylwestrowa. W drugiej połowie lat osiemdziesiątych można już było kupić coś fajnego. Butiki pełne były kiczowatych mieniących się sukieneczek i plastikowych dodatków. Uzbrojona w konieczny arsenał ciuchów, kosmetyków i malowideł, ruszyłam w drogę.

        Do celu dotarłam bez żadnych problemów. Na peronie w Wiśle czekały już na mnie dziewczyny. Zrobiłyśmy po drodze niezbędne zakupy i ruszyłyśmy do domku. Dziewczyny załatwiły mały domek tylko dla nas, Wnętrza były raczej skromne i nie przeładowane meblami. Jeden pokój przeznaczyliśmy na tańce, drugi na jedzenie. Chłopcy zajęli się montowaniem przywiezionego sprzętu, a my zabrałyśmy się do szykowania strawy.

        Nie wiem czy domek ten miał starą instalację, dość, że po włączeniu czterech palników kuchenki elektrycznej, lokówki i żelazka, coś strzeliło i zrobiło się ciemno. Zbliżała się osiemnasta, na dworze zupełnie cicho, wokoło biała pustka a my, zamiast stroić się na balety, zaczynamy szukać korków. Ale znajdź tu korki w obcym domu. Poszukiwania na parterze nie dały rezultatu, a drzwi prowadzące na pięterko były zamknięte. Po godzinie miny nam zrzedły. Ogrzewanie przestało działać, a my nie zdążyliśmy podgrzać przywiezionego bigosu. Około dwudziestej przestało być śmiesznie, a zaczęło być irytująco. Telefon co prawda był, ale co z tego. Właściciele wyjechali i nie zostawili nam żadnego numeru. A zresztą, i tak nie mieliśmy klucza do górnej części domu. Godzinę później było już tak zimno, że postanowiliśmy wracać. Prawie biegiem dotarliśmy na stację. Było nam wszystko jedno. Może być dworzec, byle dalej od tego zimnego i ciemnego domu.

        Nowy rok przywitaliśmy popijając szampany z butelek na prawie pustym dworcu. Do dziś pamiętam, jak darliśmy się na całą halę śpiewając „Szła dzieweczka” i co tam jeszcze przyszło nam do głowy. Było fajnie! Do domu dotarłam nad ranem sina z zimna. Rodzice przerazili się nie na żarty. Moja relacja z pierwszego w życiu samodzielnego Sylwestra rozśmieszyła ich do łez…

          Skomentuj...

          Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

          Archiwum

          Link w QR Code

          QR-Code
          Copyright e-opowiadania.pl © 2015. All Rights Reserved.