e-opowiadania.pl

Jak przetrwać święta bez miłości?

    Skomentuj...

    Jak przetrwać święta bez miłości, to pytanie, które zadaję sobie od dwóch lat. Stało się i nadal nie mogę w to uwierzyć, ale to prawda. Mam za sobą nieudany związek i to związek formalny, a te – jak wiadomo - trudniej i boleśniej się rozwiązuje. Nie, nie było darcia szat ani publicznego prania brudów. Rozeszliśmy się kulturalnie i bez zbędnych ciosów. Ciosów nie było, ale i tak boli fakt, że się nie udało. Przez resztę roku – jak cię mogę, ale przed świętami boli bardziej.

    Więcej…

    Żyletka i ja

      Skomentuj...

      Żyletka i ja

      "KIEDY MAM DOŚĆ!!!"
      Czuję jak ból przeszywa moją duszę
      Jak w głowie narastają myśli muszę…
      Ja już tracę głowę
      Coraz częściej myślę, że nie mogę.
      Mam już dość
      Życie daje w kość
      Czy tego chcę
      Nikt nie pyta
      Często myślę, wrócę
      Ale sumienie za serce chwyta
      I karze zastanowić się choćby na chwilę
      A ja ze smutku po nocach kwilę
      Już nie mam siły
      I nikt nie jest tak miły 
      Aby ulżyć mi w cierpieniu
      I nie pozwala zatopić się w zadowoleniu
      Z czego?
      Z życia
      Bo ja mam już dość samego bycia!

      „Bo w życiu trzeba walczyć do samego końca. . .”

      Chciałabym zadedykować tę książkę mojej terapeutce ze Szczecina, Oldze Brążkowskiej, która wiele w życiu mi pomogła, pozwoliła mi spojrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy i mimo wszystko wciąż mi pomaga, chociaż mieszkam prawie na drugim końcu Polski. Mojej najcudowniejszej przyjaciółce-Werze oraz jej najpiękniejszej córeczce-Mai, która mnie rozumiała i wspierała mimo wszystkich błędów, które popełniłam. Mojej najukochańszej mamie, która mi w końcu uwierzyła i daje mi ogromne wsparcie. Mojej miłości życia-Bartkowi, że wytrzymał ze mną prawie 3 lata. Całej najdroższej rodzinie, oraz znajomym. Oraz całej mojej klasie z gimnazjum i nauczycielom, którzy mnie wykształcili. Dziękuję wam wszystkim za wszystko!

      4 kwietnia 2008 rok

      W domu wszystko się psuje. Nie mam na kogo liczyć. Jestem sama ze wszystkim. Nawet nie mogę liczyć na swoją matkę. Ciągle mnie ignoruje, nie chce mnie słuchać. Nie rozumie, że nienawidzę jej „najcudowniejszego” ukochanego. Nie widzi, że mnie krzywdzi! Nie widzi jak mnie poniża i bije! Widzi tylko to, co chce widzieć! Nie jestem dla niej „idealną córką”. Chciałaby żebym nie robiła akcji. Ale ona nie słyszy mojego wołania! Nie słyszy mojego rozpaczliwego krzyku o pomoc. Co to za matka, która nie słyszy wołania własnego dziecka! Nienawidzę ich!

      Więcej…

      Brak pracy, brak kasy, brak szansy na naukę... Czy jest jeszcze nadzieja?

        Skomentuj...

        I znów to samo uczucie. Jakie? A jakie może być? Wszechogarniająca pustka, która niszczy mnie od środka. Kolejny dzień, kolejny tydzień, miesiąc i nic. Ciągle to samo. Trudno, zacznę od początku... od samego początku. Pamiętacie moment waszych narodzin? Nie? Ja też nie. Ale to musiał być szczęśliwy okres w naszym życiu.

        Więcej…

        Mój pierwszy Sylwester w górach miałam spędzić z kilkoma koleżankami i kolegami. Kilku z nich znałam, kilku nie. Miesiąc przed imprezą zaczęłam kompletować kreację. Była skromna, ale wyraźnie sylwestrowa. W drugiej połowie lat osiemdziesiątych można już było kupić coś fajnego. Butiki pełne były kiczowatych mieniących się sukieneczek i plastikowych dodatków. Uzbrojona w konieczny arsenał ciuchów, kosmetyków i malowideł, ruszyłam w drogę.

        Do celu dotarłam bez żadnych problemów. Na peronie w Wiśle czekały już na mnie dziewczyny. Zrobiłyśmy po drodze niezbędne zakupy i ruszyłyśmy do domku. Dziewczyny załatwiły mały domek tylko dla nas, Wnętrza były raczej skromne i nie przeładowane meblami. Jeden pokój przeznaczyliśmy na tańce, drugi na jedzenie. Chłopcy zajęli się montowaniem przywiezionego sprzętu, a my zabrałyśmy się do szykowania strawy.

        Nie wiem czy domek ten miał starą instalację, dość, że po włączeniu czterech palników kuchenki elektrycznej, lokówki i żelazka, coś strzeliło i zrobiło się ciemno. Zbliżała się osiemnasta, na dworze zupełnie cicho, wokoło biała pustka a my, zamiast stroić się na balety, zaczynamy szukać korków. Ale znajdź tu korki w obcym domu. Poszukiwania na parterze nie dały rezultatu, a drzwi prowadzące na pięterko były zamknięte. Po godzinie miny nam zrzedły. Ogrzewanie przestało działać, a my nie zdążyliśmy podgrzać przywiezionego bigosu. Około dwudziestej przestało być śmiesznie, a zaczęło być irytująco. Telefon co prawda był, ale co z tego. Właściciele wyjechali i nie zostawili nam żadnego numeru. A zresztą, i tak nie mieliśmy klucza do górnej części domu. Godzinę później było już tak zimno, że postanowiliśmy wracać. Prawie biegiem dotarliśmy na stację. Było nam wszystko jedno. Może być dworzec, byle dalej od tego zimnego i ciemnego domu.

        Nowy rok przywitaliśmy popijając szampany z butelek na prawie pustym dworcu. Do dziś pamiętam, jak darliśmy się na całą halę śpiewając „Szła dzieweczka” i co tam jeszcze przyszło nam do głowy. Było fajnie! Do domu dotarłam nad ranem sina z zimna. Rodzice przerazili się nie na żarty. Moja relacja z pierwszego w życiu samodzielnego Sylwestra rozśmieszyła ich do łez…

          Skomentuj...

          Powered by Spearhead Software Labs Joomla Facebook Like Button

          Archiwum

          Link w QR Code

          QR-Code
          Copyright e-opowiadania.pl © 2015. All Rights Reserved.