E-opowiadania

Ocena użytkowników:  / 7
SłabyŚwietny 

-„Ja wcale nie żartuję. Czuje się przy panu bezpiecznie i nie potrzebne mi są nogi, abym pana kochała. Jest pan moim rycerzem na białym koniu, a ja księżniczką na wysokiej wieży, do której trudno dotrzeć. Wyłącznie pan tam dotarł. Wszyscy załamywali nade mną ręce, a pan nie. Postanowił działać. Ja mam już dość tej rehabilitacji. Jeśli mam przejść operacje to tylko dla mojego rycerza, bo szczerze to nie wierzę, ze się uda.”

Doktora Millorda wezwano na izbę przyjęć. Cały czas myślał o pacjentce. Również od dawna się w niej podkochiwał. Teraz czuł to jeszcze mocniej. Serce mu waliło jak młot. Musiał się opanować, gdyż pojutrze miał ją operować. Mimo to, złamał wszystkie zasady i przed operacją przyszedł do niej. Zapytał, jak się czuje. Chwilę potem ofiarował jej pierścionek zaręczynowy. Powiedział, że nawet, jeśli się nie uda, to i tak będą razem do końca, wbrew wszystkim. Dziewczyna zgodziła się i ucałowała swojego lekarza.

* * * * * * *

Po kilku tygodniach Klara odwiedziła pana Millorda. Weszła do jego gabinetu o własnych siłach. Bez kul i bez wózka. Zbliżyła się, a on wiedział, że przyszła teraz po niego, aby byli razem w tym raju, który ona niedawno poznała, a którego on nie znał. Gdzie dusze trafiają po śmierci, a on wciąż go nie zna. Przyszła tu w białej poświacie, aby go zabrać i mieć przy sobie……na zawsze……

Zbłąkane dusze

Chodzą po świecie,

Gdy zapytasz:

-„Dokąd idziesz?”- Nie wiedzą.

Chodzą smutne i zmartwione,

Spragnione przyjaźni

I opuszczone.

Jedno słowo rani

I ból w sercu czuje.

Nikt już nikogo

Nie szanuje.

Łzy uronią, śmiejesz się

Obgadujesz, nie szanujesz,

A one w smutku łez

Topią się.

Rok 2012.