Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 17
SłabyŚwietny 

Hmm... czytam i czytam Wasze komentarze ale... opowiem Wam moją historię, w wakacje wyjechałam do Anglii do mamy, postanowiłam sobie trochę dorobić, więc się zatrudniłam w firmie, w której pracowała moja mama, tydzień później zatrudnił się tam \"rumuński cygan\" piękny jak młody Bóg, zawsze za nim zerkałam, czasem nawet zamieniłam z nim dwa zdania na korytarzu, mówił, że jego dziewczyna jest w ciąży i za kilka dni rodzi w Rumunii, miasto Bacau, ale jakoś mnie to nie zniechęciło do niego, bo dalej był obiektem moich westchnień, czasem myślałam, że może skoro on się mniej więcej w tym czasie zatrudnił co ja to jakiś znak i czułam, że chyba też mu się podobam, może mogłoby cos z tego być, może rozkochałabym go w sobie tak mocno, że chciałby być tylko ze mną, tak wtedy myślałam...

Aż któregoś dnia zaprosił mnie na spacer, miałam ochotę wypić drinka, więc udaliśmy się do baru, on słabo znal angielski więc ja zamówiłam i zapłaciłam za nie, przez cały spacer wpatrywał się we mnie jak w obrazek, zapytał czy będziemy się spotykać wiec ja zadowolona odpowiedziałam, że jasne. Spotykaliśmy się codziennie, pracowaliśmy po 12 godzin a wieczorami siedzieliśmy na ławce w parku do 2;3 w nocy, całował nieziemsko... Byłam zachwycona, dawał mi niesamowicie dużo ciepła, ale nie podobało mi się to, że zawsze ja za wszystko musiałam płacić mimo tego ze obydwoje dobrze zarabialiśmy. Któregoś dnia nie wytrzymałam i powiedziałam, żeby mi teraz on cos kupił, wyciągnął z kieszeni 2 funty i kupił dla mnie i dla siebie soki, pomyślałam sobie wtedy\'taki wdowi grosz\" ostatni wydal na mnie, ale... następnego dnia ja od nowa płaciłam a on dalej wysyłał kasę do Rumunii na dziecko jak to mówił\"żeby miało mleko\" nie mówiłam nic, bo pamiętam jak opowiadał mi jaka wielka bieda jest w Rumunii i że jego dziewczyna nie ma gdzie mieszkać a on kocha swoje dziecko, ale jej nie, ale z szacunku do niej chce tez o nią zadbać finansowo... Nie wytrzymałam i kiedyś rzuciłam mu, że nie będę za niego płacić, kupować mu jedzenia, bo ja tez ciężko pracuję... On się złościł a ja krzyczałam, lecz nasza znajomość się zacieśniła, zaczęliśmy ze sobą sypiać itd. Ciągle pokazywał mi, że jestem dla niego najważniejsza i choć stało koło mnie multum ładniejszych dziewczyn na dyskotece on nie zwracał na nie uwagi tylko całował mnie w czoło, usta, raczki czułam się jak księżniczka... Ale ciągle wykurzała mnie ta myśl ze nigdy on na nic nie ma a ja tygodniowo wydawałam na niego czasem nawet 150 funtów, choć on zawsze wybierał najtańsze rzeczy, bo mówił ze nie chce mnie naciągać, ale ja i tak się czułam naciągana...I ciągle kłótnie o kasę, miałam dość, zrywałam, ale wciąż kochałam i wracałam, jeden jego dotyk, buziak smakował tak jak czekolada nadziewana najcudowniejszym nadzieniem na świecie, lecz znów zerwałam, znów czułam się wykorzystywana finansowo wiec zaczęłam spotykać się z kimś innym...On chyba trochę cierpiał, ale kiedy bym do niego nie poszła pisał ze swoją rumuńską dziewczyną. Może nawet to była żona z” rumuńskiego zwyczaju\"do dziś tego nie wiem...Kłóciliśmy się często tzn. kłótnia wyglądała tak, że on słuchał a ja krzyczałam i wymyślałam mu od \"rasowych gipsy\" znów zaczęłam tęsknic za nim spotykałam się na zmianę raz z jednym a raz z drugim chłopakiem, wiem, że to nie fair, ale powiedziałam \"cyganowi\"o tym...on był wściekły i zawsze sprawdzał mi tel. i czytał wiadomości od drugiego ale z \"tam tym\" facetem dodam tylko, że był on afro amerykanem o jakieś 14 lat ode mnie starszym z którym spotykałam się chyba tylko, żeby zapomnieć o \"cyganie\"i pozwolić mu zająć się jego prawdziwą rodziną... Dodam jeszcze, że wszyscy pracowaliśmy w jednej firmie tylko, że Afroamerykanin na nocne zmiany, ale często żeśmy się wszyscy mijali w korytarzu... Związek z\"cyganem\"był jawny wszyscy o nim wiedzieli i każdy znał \"cygana\" historię, że ma dziecko itd. o Afroamerykaninie się domyślali, ale jednak zgubili\"trop\"byłam czasami tak zmęczona tymi ciągłymi spotkaniami raz z jednym raz z drugim, że podupadłam na zdrowiu, powieki zaczęły mi same drgać, skurcze ciągle mnie łapały, chodziłam zmęczona i osłabiona... Któregoś dnia zachodzę do pracy rozglądam się za swoim \"cyganem\" a jego nie ma... Myślę pewnie wziął wolne... dzwonię... telefon nie odpowiada, po tygodniu dowiaduje się, że \"cygan\" wrócił do Rumunii do swojego dziecka, którego wcześniej nie widział...Byłam zdruzgotana, modliłam się, żeby to nie była prawda a jednak wyjechał...po miesiącu dostaję wiadomość na facebooka z jakiegoś obcego mi konta \"cygana kuzyna\" wiadomość pisana od \"cygana\" że mnie bardzo kocha i że bardzo za mną tęskni i ze chciałby żebym zadzwoniła do niego, podał nr, więc dzwonię... Mówię HELLO, a \"cygan\" Darling I MISS YOU, z drżącym głosem odpowiadam I miss you too... Cieszę się jak dziecko do telefonu, przechodzimy na skypa... Włączam kamerę tam on, jeszcze piękniejszy

 

Oniemiałam ze szczęścia, że go widzę...Wtedy on mówi do mnie...I LOVE YOU! I LOVE YOU AND I LOVE MY SON what can I do now, You are in Poland but I and my son in Romania, one day we will be together, you have to believe. Wtedy oszalałam...Tak bardzo go kocham, dlaczego nie wykorzystałam tego czasu w Anglii z nim tak jak powinnam...Pytałam sama siebie!

Kiedy zapytałam, dlaczego w Anglii mi nigdy nie powiedział ze mnie kocha, mimo bo często go o to pytałam odpowiedział, że bal się odrzucenia i tego, że go wyśmieję.

Dzwonie raz kolejny i kolejny... Wyznajemy sobie miłość i to jak bardzo za sobą tęsknimy... Po czym on mówi, że nie ma pieniędzy czy mogę mu cos przysłać, zagotowało się we mnie od nowa... I mówię ZNOWU why?! A on tylko 20 albo 50 funtów na święta, kocham go, ale nie będę utrzymywać jego i tej dziewczyny, bo z nią mieszkał, co mnie bardzo bolało, ciągle, gdy jego dziewczyna dodawała nowe zdjęcia jego i ich syna czułam ten sam ból... Dlaczego on jest tam a nie ze mną myślałam... Powiedział, że po Nowym Roku weźmie wolne w pracy i przyleci do mnie albo ja do niego.

Dzwoniłam często, ale on wiecznie o tym, że potrzebuje pieniędzy a ja ciągle mu nic nie wysyłałam... Teraz nie wiem co robić, ktoś chciałby mi doradzić, proszę... Czy to ma sens?

 Masz swoją historię? Chcesz ją opowiedzieć innym?

Napisz do nas!            

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Pierwsza powieść Katarzyny Redmerskiej