Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 14
SłabyŚwietny 

Chciałabym opowiedzieć historię, która wydarzyła się pewnego bardzo wczesnego wrześniowego poranka. A mianowicie jak co dzień stałam na dworcu PKP o 05:40 i cierpliwie czekałam na pociąg. Powieki niestety jeszcze opadały i cieszyłam się, że zaraz usiądę w pociągu i przynajmniej jeszcze godzinkę będę mogła relaksować się w ciszy i spokoju: ). Pasażerów było jak zwykle sporo, ale nawet przez moment nie pomyślałam, że dziś będzie to problem! Zapowiedziano pociąg i pojawił się . . .  ale zamiast długiego składu jak co dzień wjechały dwa marne wagoniki. I nagle pomyślałam, że to będzie chyba horror. No cóż na mojej stacji już praktycznie był problem, aby wszyscy pasażerowie mogli wsiąść, były przepychanki i walka, aby znaleźć miejsce siedzące, które i tak graniczyło z cudem. Oczywiście ja znalazłam się w grupie tych nieszczęśników, którzy przez swoją uprzejmość najbliższą godzinę mieli spędzić na stojąco! Wtedy moje ciśnienie skoczyło i to bardzo wysoko, ale atrakcje jeszcze były przede mną.

 Krótki pociąg, ludzi na każdej stacji przybywało i tylko można się było zastanawiać czy są zachowane środki bezpieczeństwa w przewozie takiej dużej ilość ludzi?. Oczywiście chwała Polskiej Kolei za to, że stara się, aby w chłodne dni pasażerom było ciepło w pociągu, ale włączenie ogrzewania we wrześniu kiedy na dworze 10 albo i więcej stopni w połączeniu z zatłoczonym pociągiem to po prostu było zabójstwo!!! Oczywiście zaraz pomyślałam, że jak tylko będzie chłodna jesień i zima to wówczas standardowo ogrzewanie będzie popsute w pociągach i mróz taki, że na szybach pewnie będzie szron! Wtedy pomyślałam, że jak tylko jakimś cudem dojadę do pracy napiszę do PKP i zaproponuję, aby Zarząd PKP wybrał się w podróż tym właśnie pociągiem na stojąco, jak sardynki w puszce, w dusznym przedziale, mało tego w przedziale w którym woda wręcz leje się po szybach, bo jest tak gorąco (pomimo otwartego okna!) a potem niech tacy \"wypoczęci\" i \"zrelaksowani\" podróżą przyjdą do pracy. Ale to nie był koniec . . . w połowie trasy pojawił się konduktor (aż się dziwiłam, że się nie bał pojawić!) i kiedy jeden z pasażerów (Pan Pasażer) zapytał dlaczego taki krótki pociąg, przecież jest niesamowity tłok to wszyscy usłyszeli żart Pana Konduktora \"to fajnie że jeden skład i taki tłok, bo można się o dziewczyny poocierać!!!\" to po prostu był już szczyt bezczelności. Czy kandydat na stanowisko Konduktora nie powinien być miły, uprzejmy i kulturalny? No widocznie nie! Napisałam do PKP i nawet przyszła odpowiedź, która nie zadowoliła mnie w ogóle, zresztą nie oczekiwałam cudów.

Czy wiecie co jest z tego wszystkiego najgorsze? Co dzień rano przychodzę na stację PKP i jak tylko pojawiają się światełka pociągu najpierw zastanawiam się jaki dziś będzie pociąg, a potem jak już widzę, że krótki skład to modlę się o siłę, abym mogła bezczelnie wepchnąć się do pociągu i bezczelnie, rozpychając się szukać siedzącego miejsca. I właśnie tego można nauczyć się jeżdżąc liniami PKP – bezczelności, chamstwa i rozpychania łokciami!

Lena

Pierwsza powieść Katarzyny Redmerskiej