Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 5
SłabyŚwietny 

Czy pisać dalej?

Był deszczowy niedzielny wieczór. Znudzona Ania, siedziała na kanapie, mieszczącej się w centralnym punkcie jej małej, lecz jakże przytulnej kawalerki. Milcząc, spoglądała na strugi deszczu kreślące przepiękne mozaiki na szybie kuchennego okna. Deszcz tworzył obrazy, których nie powstydziłby się najwybitniejszy malarz. W tle słychać było tylko błogą ciszę, przeplataną odgłosami uderzających o szybę kropel. Jeszcze 5 lat temu, uwielbiała takie dni. Widząc zbliżającą się ulewę, zawsze w pośpiechu ubierała się, biegła do swego ulubionego parku, czekając z utęsknieniem, aż chłodny letni deszcz, ukoi jej rozgrzane ciało. Na tę jedną króciutką chwilę, zatrzymywał się czas, wszystko przestawało mieć jakiekolwiek znaczenie, była tylko ona i krople tańczącego wokół niej deszczu. Jako młoda dziewczyna, cieszyła się wszystkim. Kochała życie, naturę – starała się odkrywać każdy jego aspekt na nowo. Cieszyć się wszystkim tak, jakby było to jedyną, niepowtarzalną rzeczą, której już nigdy więcej nie zobaczy. Nie przejmowała się tym co było kiedyś czy miało nadejść, żyła chwilą.

Nagle deszczowy koncert, brutalnie przerwał odgłos domofonu. Ania otulona kocem marzeń, lekko się wzdrygnęła, szybko wracając do rzeczywistości. Przeciągnęła się leniwie, wsunęła na stopy kapcie i podeszła do drzwi, sprawdzić kto to. Z domofonu rozległ się znajomy głos.

– Wchodź mamo. - Powiedziała, lekko zdenerwowanym głosem. Tak jakby gra toczących się w jej głowie myśli, była ważniejsza od realnego życia.

Uchyliła lekko drzwi i poszła nastawić wodę na herbatę. Widząc w drzwiach zmęczoną, obładowaną zakupami mamę, szybko podbiegła i zaniosła torby do kuchni.

– Znowu tyle nakupowałaś? Przecież lekarz zabronił Ci dźwigać.

– Ty mi nie pomożesz, to muszę sobie jakoś radzić.

Zrobiło jej się bardzo wstyd. Ona 20 letnia, wysportowana dziewczyna, nie chce pomóc własnej matce. Żeby to było takie proste. - pomyślała - Przecież wie, że ją kocham i zrobiłabym dla niej wszystko.. no prawie wszystko. Nie potrafię tak po prostu wyjść na zewnątrz, nie chcę! Przecież tam są oni, Ci których tak bardzo się boję. Którzy potrafią tylko zadać nieodwracalny ból. Nie chcę znowu przez to przechodzić, przez to co zdarzyło się gdy miałam 15 lat.

W tej chwili dotarło do niej, że od przeszło 5 lat, świat ogląda jedynie z perspektywy zamkniętego okna. Zaczęła płakać, zakrywając dłonią oczy, szybko wybiegła do łazienki. Opłukawszy twarz wodą, oparła się o rogi umywali, niepewnie spoglądając na swoje odbicie w lustrze.

Pierwsza powieść Katarzyny Redmerskiej