Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 7
SłabyŚwietny 

Ten dzień nie należał do najłatwiejszych. Wyjazd służbowy, który niestety musiał się odbyć za pośrednictwem pociągu. Wszystkie służbowe auta były wcześniej zarezerwowane. Już pod kasami było tłoczno, ale udało się. Zakupiłem bilet z numerowanymi miejscem. Kiedy odnalazłem wagon, a później przysługujący mi przedział zająłem swój fotel. Obok mnie siedział staruszek zajęty rozwiązywaniem krzyżówek oraz dwie nastolatki ze słuchawkami w uszach, zapatrzone w ekrany swoich telefonów.

Już dawno nie byłem tak zestresowany, klient do którego jechałem był bardzo wymagający, a odległość z dworca do siedziby ich firmy była spora. Wyjąłem notatki i zacząłem analizować szansę sprzedaży. Po kilku chwilach zadawałem sobie w myślach pytanie: „Po co tam jadę? To się nie uda, spławią mnie po piętnastu minutach”. W pewnej chwili weszła do przedziału nieco zdyszana, niezła brunetka. Mignęła mi w ułamku sekundy, ale to wystarczyło by rzuciły mi się w oczy jej duże usta i bujne loki.
-Czy jest tutaj wolne? - zapytała dźwięcznym głosem siedzącego obok mnie staruszka.
-Tak, proszę młoda damo – odpowiedział.

Pociąg do miłości

***

Boże, jak ja nie lubię rano wstawać i się spieszyć – to jeden z takich dni. Jadę do Warszawy na rozmowę kwalifikacyjną. Będzie stresująco i do tego te nowe szpilki, piękne, ale już czuję jak obcierają moje pięty. Ledwo zdążyłam na pociąg, który był już znacznie wypełniony ludźmi. W tym tłoku udało mi się odnaleźć mój przedział. Usiadłam naprzeciwko staruszka. Spojrzałam w okno, kątem oka zauważyłam mężczyznę w garniturze. Zdawało mi się, że mnie obserwuje. Krępowało mnie to, ale udawałam, że tego nie widzę. Wyjęłam telefon i postanowiłam przypomnieć sobie informacje na temat mojego potencjalnego pracodawcy.
Po godzinie pociąg dojechał do stacji, na której wysiadałam. Zaczęłam przygotowywać się do opuszczenia pociągu. Ubrałam się i udałam się do wyjścia. Nagle poczułam jak ktoś stuka mnie w ramię. Obróciłam się i zobaczyłam  tego samego mężczyznę przyglądającego mi się wcześniej podczas podróży:
- Zostawiłaś telefon na siedzeniu – powiedział z uśmiechem i wręczył do ręki zgubę.

***

Nie udało się, tak jak przewidywałem klient w ogóle nie był zainteresowany złożoną przeze mnie ofertą. Szkoda czasu, byłem wściekły. Zmierzając na peron cisnęły mi się na usta tylko wulgaryzmy. Nagle stała się rzecz nieoczekiwana. Zauważyłem brunetkę z lokami, która niecierpliwie czekała na przyjazd pociągu. Podświadomie zdałem sobie sprawę, że to ona może przerwać moją złą passę i poprawi mój nastrój.

***

Dostałam pracę! Teraz dopiero zacznę żyć! Swoim dobrym humorem chciałam zarazić wszystkich i wszystko dookoła. Wyciągnęłam telefon i postanowiłam poinformować o moim sukcesie rodzinę i najbliższych znajomych. W tym momencie przypomniało mi się, że mogę to uczynić za sprawą spostrzegawczości nieznajomego z pociągu. Do tej pory nie wierzyłam w moc przyciągania, ale po chwili zauważyłam tego samego mężczyznę na peronie, czekał na ten sam pociąg co ja. Po chwili usłyszałam:
- Cześć.

***

Pociąg przyjechał punktualnie, wsiedliśmy do niego, zajmując miejsce naprzeciwko siebie. Rozmowa układała się nadspodziewanie dobrze i swobodnie. Mieliśmy wiele wspólnych tematów. Miałem wrażenie, że znam ją od wielu lat. W mgnieniu oka dojechaliśmy do celu. Wysiadając zapytałem ją, czy mógłbym ją odprowadzić. Zgodziła się na moje towarzystwo i jeszcze większym zaskoczeniem było to, że mieszkaliśmy na tej samej ulicy. Czuliśmy się tak swobodnie, że bez zawahania przyjąłem jej zaproszenie na kawę. Rozmawialiśmy do późnego wieczoru, wypiłem u niej trzy kawy. Zaczarowała mnie sobą, a ja chyba ją.

***

Nie wiedziałam, że to będzie najlepszy dzień w moim życiu. Dostałam pracę i do tego spotkałam tak fenomenalnego mężczyznę. Inteligentny i dowcipny. Od tamtej pory zaczęliśmy się spotykać regularnie. Zostaliśmy parą, co pomogło mi lepiej zaaklimatyzować się w Warszawie. Jego z kolei przestały męczyć wyjazdy delegacyjne. Szef zlecił mu opiekę nad regionem Mazwosza i okolic. Zdecydowanie rzadziej podróżowaliśmy pociągami. Mieliśmy siebie na miejscu. Na zawsze...