Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 89
SłabyŚwietny 

Przyjaciele

- Pięknie to wygląda prawda? - zapytałam Filipa siedzącego obok mnie na dachu starej chatki, stojącej od dawien dawna nad brzegiem jeziora. Słońce chyliło się ku zachodowi, tworząc zapierający dech w piersiach widok. Promienie odbijały się na tafli wody, a liście na drzewach cichutko szumiały pod wpływem lekkiego, ciepłego wietrzyku. Na niebie nie było ani jednej chmurki, tak ładnego dnia ta mała mieścina dawno nie widziała. Idealna sceneria do happy endu w jakiejś mało ambitnej komedii romantycznej.

- Tak, mógłbym tu umrzeć. Miałaś racje, to miejsce jest świetne - odparł i spojrzał na mnie z uśmiechem, jednak w jego oczach krył się smutek. Gdy to zauważyłam - również posmutniałam. Choć odrzucałam tę myśl to czułam, że nie jestem osobą z którą chciałby teraz być w tym magicznym miejscu.

- O czym myślisz? - zapytałam z troską w głosie, nie sposób było się nie domyślić do czego piję.

- Nie o Ani, jeśli do tego zmierzasz, mówiłem Ci, że nic już do niej nie czuję - westchnął.

- Może i nic nie czujesz, ale o ile dobrze pamiętam, to tęsknisz za tym co było i chciałbyś cofnąć czas. Wybacz, ale według mnie to znaczy, że wciąż coś czujesz - no i znowu to robię. Wtrącam się w jego uczucia i próbuje wejść do jego głowy. Staram się być dobrą przyjaciółką i wypytuje go o nią, a tak naprawdę każde jego słowo mnie rani. Ciągle tylko bawię się dla innych w psychologa, a swojego życia nie potrafię uporządkować.

- Nie zrozumiesz mnie, ja tak naprawdę nigdy nie miałem możliwości zobaczyć jak to jest z nią być. Przez to, że mnie olała ciągle się zastanawiałem, jak sprawy mogłyby się potoczyć gdybym zrobił wszystko inaczej. Obwiniałem się - wpatrywał się z zamyśleniem w jezioro, jedno spojrzenie na niego wystarczyło mi by zgadnąć jego myśli. To jest właśnie w tym wszystkim najgorsze. Czasem naprawdę nienawidzę tego, że tak go znam.

- Niestety bardzo dobrze Cię rozumiem - mruknęłam i odwróciłam wzrok, ale czułam jego spojrzenie na sobie. Nie odwzajemniłam go, nie chciałam by zobaczył co się kryje w moich oczach. Jeśli ktoś może go zrozumieć w tym temacie, to na pewno jestem to ja. Całe moje życie miłosne to jedno wielkie niepowodzenie. Jednak nie mam zamiaru mu mówić, że zawsze jak się w kimś zakochuje to ten ktoś robi sobie ze mnie przyjaciółkę, albo mnie wykorzystuje, albo w ogóle się mną nie interesuje. O, ironio jak sobie kogoś w końcu znalazłam, to tylko wydawało mi się, że coś czuje i to zakończyłam. Jednak nie miałam zamiaru mu o tym mówić, rzadko gadamy o swoich problemach, jak już to on mi się zwierza. Lubi gadać, ja lubię słuchać. Mnie też posłucha jak mam zły dzień. Jestem skrytą osobą i wolę pewne rzeczy zachować dla siebie.

- Ola.. - powiedział dotykając mojej ręki - o czym myślisz? - sposób w jaki mnie obrócił sprawił, że musiałam się w końcu na niego spojrzeć. Zaraz tego pożałowałam. Wiercił mi dziurę w brzuchu swoimi niebieskimi oczami. Są małe, ale wciąż niebieskie. Mam słabość do niebieskich oczu. Już w chwili gdy go poznałam urzekł mnie swoim całokształtem. Te jego lekko kręcone włosy, trochę głupie poczucie humoru i to, że jak się śmieje to śmieją się wszyscy - z jego śmiechu. Ma wszystko czego oczekuje od chłopaka. Co z tego, że jest trochę niedojrzały i rzadko bywa poważny, jestem w stanie z tym żyć. Przynajmniej zawsze potrafi mnie rozśmieszyć.

- O życiu, w sumie o wszystkim - odpowiedziałam ogólnikiem, nie wiedziałam co innego mogłabym mu powiedzieć. Bo przecież nie prawdę.

- Bla bla bla.. znowu te twoje wielkie życiowe problemy o których nic nie mówisz. Jesteśmy młodzi, całe życie przed nami. No wiesz, YOLO i te sprawy. Pracę sobie zawsze możesz zdobyć ładną buźką - uśmiechnął się, na chwilę tracąc powagę, ale chyba zauważył, że tym razem nie pośmieję się razem z nim udając, że jest OK i spoważniał, co mnie bardzo zdziwiło.

- Wiesz co? Chodźmy już - mruknęłam. Chciałam tylko wrócić do domu, zagłębić się w fotelu z moich kotem i jedząc lody oglądać seriale. By po raz kolejny zapomnieć o tym wszystkim.

- Hej.. nie idź sobie - powiedział łapiąc mnie za ramię i przeszkadzając w zejściu na ziemie – Nie chcesz tym razem dla odmiany powiedzieć mi co Cię gryzie? Może i nie jestem zbyt dobrym psychologiem, ale przecież jesteśmy przyjaciółmi - na słowo \'\'przyjaciółmi\'\' łzy napłynęły mi do oczu. Zeskoczyłam z dachu i próbowałam szybko wysuszyć łzy zanim zauważy, że płaczę, ale nie byłam w stanie. Nagle cała ta frustracja wypłynęła na zewnątrz i zalałam się łzami. Filip podbiegł do mnie. Gdy zobaczył moją twarz, to go zamurowało. Nigdy wcześniej nie płakałam przy nim.