Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 3
SłabyŚwietny 

Nic dwa razy się nie zdarza...

Kto by pomyślał, że historia którą chce się podzielić z innymi może być połączeniem tych najwspanialszych momentów z rutynową codziennością która doprowadza mnie do szału. Do braku jakiegokolwiek celu. Jak moje oczy widziały kiedyś niebieskie chmury a dziś widzą czarne kłęby które zwiastują kolejne niepowodzenie, ból, gorycz i rozpacz. Nie sądziłam, że może być gorzej... Nawiązując do sedna .Moje życie nigdy nie było ubrane w kolory tęczy ,od dziecka byłam obiektem wyzwisk, bo byłam inna ...dostrzegałam rzeczy których małe dzieci nie widziały , uczyłam się na tym jaki przykład dawali mi rodzice. Nie oczekiwałam niczego od nich, nie miałam żadnych zachcianek. Niby beztroskie życie ale ten ból się piętnował. Doprowadzał do szału wtedy kiedy ojciec przychodził do domu i bił ile mu sił starczyło mnie, moją matkę i siostrę.

Sądzę, że pewnie co 2 osoba w tym momencie myśli podobnie jak ja, która wie jak smakuje ten ból, osoba która odczuwała to samo kiedy ktoś się nad nią znęcał.. Miałam 8 lat kiedy to nastąpiło. Mijały kolejne godziny, dni, lata. Co noc się modliłam do Boga, wierząc ,że skróci moje męczenie, że mnie wysłucha, że ja już tak dłużej nie mogę. Chciałam uciec jak najdalej , tam gdzie pomieszczenie do którego wracałam codziennie ze szkoły mogłam nazwać swoim domem. Takim domem w którym czułabym się bezpieczna. Potem o tym całkowicie zapomniałam. Nie interesowało mnie co już się dzieje , nie czułam obawy, że jak znowu wrócę to czy On będzie w domu i czy znowu komuś się oberwie. Będąc dzieckiem nie widzi się większego problemu... Suma sumarum... Me dawne marzenia się spełniły , były odzwierciedleniem przyszłości , kiedy mając 15 lat wybrałam WOLNOŚC , to stało się moją wartością nie jedną ale najważniejszą ze wszystkich, Kiedy nie umiałam już wytrzymać i spakowałam walizki i uciekłam z domu, najdalej gdzie przez chwile mogłam czuć się dobrze ze samą sobą . Napotykając na drodze różne śmieszne incydenty gdzie uświadomiłam sobie teraz ,że tylko chwile jak i sekundy dają mi radość z czegokolwiek a cały dzień zamienia się w rutynę która niweluje te szczęście. Poznałam miłość mojego życia. niespełnioną miłość .Mijają już 3 lata od momentu kiedy nie jesteśmy razem a tym bardziej jak nie mamy ze sobą kontaktu. Ciężko jest tak żyć oddzielnie kiedy sobie uświadamiasz, że to co kochasz najbardziej wypala się w Twoich oczach jak zapałka. Kiedy za każdym razem mówisz sobie NIE ale z każdym kolejnym razem postępujesz odwrotnie .Jak życie wali Ci się w jednej chwili kiedy uświadamiasz sobie jak dużo nieszczęść może przynieść Ci życie i jak cholernie zadaje ból , jeszcze większy od poprzednich ...Brak akceptacji, Brak prawdziwej rodziny , Brak wszystkiego co pozwala być Ci szczęśliwym . Brak osoby do której chciałabyś/łbyś się zwrócić. Tymczasem żyję dalej i dalej się gubię , ale wierze ,że to co szukam i to co jest w mej podświadomości w końcu do mnie dotrze. Mam nadzieję ,że nie będzie za późno. ....Karolina. ..........


\"Zwyciężyłeś i przeto ulegam. Atoli odtąd umarłeś na równi ze mną – umarłeś dla Ziemi, dla Nieba i dla Nadziei! We mnie istniałeś i – spojrzyj w moją śmierć, spojrzyj wskroś tej, która jest twoją, postaci, – jak doszczętnie zamordowałeś siebie samego!\" ~Edgar Allan Poe