Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 223
SłabyŚwietny 

- Mówi, że zapomniała a w każdym bądź razie próbuje zapomnieć to temat tabu, nie rozmawiamy o tym a Ona nawet nie wypowiada Jego imienia. Ale tak chyba go kocha i raczej nigdy nie przestanie tylko, że nigdy z nim już nie będzie. Przepraszam Krzysiek, ale nie będę Cię okłamywać skoro zdecydowałam, że Ci to powiem.

- Zawsze wiedziałem, że Anka kryje jakąś tajemnicę a teraz już wiem, ale będę o nią walczył będę walczył o to żeby mnie pokochała, bo zasługuje na szczęście.

- Zasługuje i walcz o nią, spraw żeby zapomniała o Mirku, bo on na nią nigdy nie zasługiwał. Choć tak szczerze zawdzięcza mu coś.

- Zawdzięcza? Co? Oszalałaś chyba!!!

- Gdyby jej nie rzucił, kto wie czy zaczęłaby pisać, miałaby inne zajęcia a tak tworzy fajne książki i pisze zajebiste artykuły, więc mimo wszystko Mirek na coś się przydał, co nie oznacza, że i tak z chęcią bym mu nakopała. I mam nadzieję, że facet nie jest szczęśliwy i, że teraz pluje sobie w mordę, że kiedyś ją zostawił.

- A ja mam nadzieję, że potrafię sprawić żeby o nim zapomniała i że nigdy w życiu już go nie spotka.

***

          Siedziała na tarasie w domu Krzysztofa wystawiając twarz do słońca, miała zamknięte oczy i rozmyślała. Analizowała sytuację, która spotkała ją dziś przypadkowo w sklepie, gdy robiła zakupy. Stała właśnie przy półce z mrożonkami, gdy usłyszała za plecami czyjś głos.

- O Boże to pani!

          Odwróciła się przed nią stała kobieta mniej więcej w jej wieku i patrzyła na nią zdumionym wzrokiem.

- Mówi Pani do mnie? – Spytała Anka – chyba mnie Pani z kimś myli.

- Nie, to pani jest tą autorką, to pani napisała ostatnio „Odrobinę szczęścia”. Dziękuję bardzo pani dziękuję.

- Tak, to ja, ale, za co mi pani dziękuje.

- Dzięki tej książce zrozumiałam, że wszystko to, co nas spotyka ma jakiś cel, że nic nie dzieje się ot tak z przypadku, że zawsze warto żyć, bo tak naprawdę to nie wiemy, co czeka nas za rogiem, co jeszcze dobrego w życiu może nas spotkać, że człowiek to taka istota, która potrafi podnieść się nawet po największej tragedii tylko trzeba chcieć. Dziękuję to dzięki pani odzyskałam radość życia, odnalazłam swoją drogę swój cel.

- Naprawdę miło mi to słyszeć, ale przecież nie zrobiłam nic takiego, ja tylko piszę.

- Ale dzięki temu pisaniu kobiety zaczynają wierzyć w siebie, daje nam pani tyle radości tyle nadziei.

Anka stała jak wmurowana i nie wiedziała, co na to wszystko ma odpowiedzieć. Po raz pierwszy ktoś jej dziękował, po raz pierwszy uświadomiła sobie, że pomaga ludziom.

Tylko jak jeszcze mogę im pomóc, samo pisanie chyba nie wystarczy. Następny cel w życiu pomagać. Może faktycznie to spotkanie z czytelnikami to nie jest zły pomysł? Mogłaby się spotykać, rozmawiać czasem może udałoby jej się udzielić jakieś rady. Kiedyś też potrzebowała pomocy, ale wtedy mogła liczyć na swoich przyjaciół a co jeśli ktoś ich nie ma i zostaje naprawdę sam? Kto pomoże jemu?

Zadzwoniła do swojego wydawcy.

- Artur, zgadzam się na spotkanie z czytelnikami, może najpierw jedno a jeżeli sprawdzę się i dam radę pomyślimy o większej ilości spotkań.

- Naprawdę nie wiesz jak bardzo się cieszę to będzie super reklama.

- Nie chodzi mi o reklamę na tym mi w ogóle nie zależy, bardziej chodzi o ludzi ich potrzeby, emocje.

- Dobrze nieważne, kto z nas ma w tym, jaki cel, najważniejsze, że się zdecydowałaś, postaram się coś zorganizować w najbliższym czasie jak tylko będę miał jakieś wieści, co do miejsca i daty zaraz do Ciebie zadzwonię.

- Ok. w takim razie czekam na telefon i zacznę się pomału przygotowywać Pa

- Pa. Trzymaj się. Do zobaczenia.

Czy dobrze zrobiła? Nieważne, nie dowie się przecież o tym dopóki nie spróbuje. Dam sobie radę w końcu nie z takimi trudnościami się borykała.

- Z kim rozmawiałaś kochanie? – Spytał Krzysztof wchodząc na taras, podając jej szklankę zimnego soku.

- Dziękuję, a dzwoniłam do Artura zgodziłam się na zorganizowanie spotkania z czytelnikami.

- Cieszę się, że udało mi się Cię przekonać.

- Nie ty przekonałeś mnie do tego.

- Nie ja? To, co cię do tego skłoniło?

- Dzisiejsze spotkanie w sklepie. Obca kobieta poznała mnie, podeszła i podziękowała za to, co piszę. Uświadomiła mi, że swoim pisarstwem pomagam niektórym ludziom. Daję i wiarę i nadzieję na lepsze jutro.

- I co zdecydowałaś się na te spotkania tylko ze względu na to? Myślisz, że teraz będziesz pomagać ludziom? Staniesz się ich terapeutką?

- Nieważne, co myślę, chcę czuć się potrzebna, nie myślę o sobie.

- To czas najwyższy żebyś zaczęła, zacznij robić coś w końcu dla siebie.

- Właśnie to robię.

- Tak, tak tylko, że robisz to z myślą o innych, książki, artykuły, teraz jeszcze spotkania a kiedy znajdziesz czas dla mnie.

- Przecież sam namawiałeś mnie do tych spotkań, to, o co teraz Ci chodzi?

- Namawiałem cię, bo chodziło mi tylko i wyłącznie o reklamę, ale Ty musisz zawsze dorobić do tego jakąś ideologię.

- Przykro mi, że tak to odbierasz.

Wstała i wyszła.

„Kurwa mać” – zaklął Krzysztof rzucając szklanką o podłogę. Czy ona zawsze musi tak się zachowywać? Zawsze myśli o innych nigdy o sobie, miał wrażenie, że nawet nie myśli o nim, że nie liczy się z jego uczuciami. Pewnie gdyby odszedł nawet by się tym nie przejęła, co tam przejęła ona nawet by tego nie zauważyła. Spotykali się, ale tylko wtedy, kiedy Anka miała na to czas i ochotę a on traktował ją jak jakąś laleczkę z porcelany bał się urazić, bał się, że mu się roztłucze w drobny mak. Cholera jasna był facetem z krwi i kości i potrzebował kobiety. Chciał być dla niej nie tylko przyjacielem, chociaż tak naprawdę nigdy nim nie był, nigdy mu się nie zwierzała, mówiła tylko o błahych sprawach nigdy nie zdobyła się na osobiste zwierzenia. Oczywiście sypiała z nim, ale zawsze miał wrażenie, że kocha się z jakąś lodową księżniczką żadnych emocji żadnych uniesień tak jakby było jej to zupełnie obojętnie. Nigdy nie poczuł żeby zadrżała w jego ramionach, zawsze zimna zawsze obojętna, jak sopel lodu. Chciał rozkruszyć ta bryłę lodu, starał się jak mógł, gdyby zechciała rzuciłby jej do stóp cały świat łącznie z kosmosem, dla niej zdobyłby gwiazdę z nieba, ale miał wrażenie, że nawet gdyby to wszystko uczynił ona nadal pozostałaby jak lód, jak góra lodowa. Czuł, że tak naprawdę nigdy nie będzie jego, będzie z nim, ale nie będzie jego, należała do tamtego. Zazdrościł mu, choć on tego nie docenił, bo odszedł i porzucił, nie znał Go, ale nienawidził, co takiego miał w sobie, ze nie potrafiła go zapomnieć, że cały czas nosiła go w sercu, choć nigdy o tym nie mówiła, choć wymazała go z pamięci to z serca nie mogła. Była częścią tamtego, mimo że ją zostawił, że potraktował jak rzecz. Oddałby wszystko, żeby to jego tak pokochała, chociaż w jednej setnej tak jak kochała Mirka. Jakim durniem trzeba być, żeby zrezygnować z takiej kobiety? „ Jesteś kretynem facet, skończonym dupkiem”!!! Gdyby tylko mógł usunąć go z jej serca, wymazać z jej pamięci tą miłość, sprawić żeby zapomniała już na zawsze i na wieczność zrobiłby to bez wahania bez zastanowienia bez namysłu.