Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 193
SłabyŚwietny 

Zmieniła swoje życie, zmieniała je niezmiennie od dwóch lat tak jakby nie mogła znaleźć własnego miejsca na ziemi. Kiedy wydawało się, że stabilizacja jest już, blisko, że osiągnęła już spokój zaczynała czuć, że to jednak nie to? Ale teraz jest inaczej, nie będzie zmieniać już swoich decyzji niech wszystko zostanie tak jak jest. Może nie kocha Krzysztofa, ale czuje, że przy nim może osiągnąć stabilizację, lecz tylko wtedy, gdy sama będzie tego chcieć.

- Nie pójdę tam, nie zgadzam się na żaden wywiad, to nie dla mnie, nigdy nie oczekiwałam rozgłosu już i tak wystarczy, że wszyscy wiedzą, że to ja piszę.

- Kochanie, ale to jest normalne, że autorzy odbywają spotkania ze swoimi czytelnikami, udzielają wywiadów.

- Anka, proszę zgódź się to naprawdę wielkie wyróżnienie, to docenienie tego, co robisz.

- Agata nie namawiaj mnie nie zrobię tego i już podjęłam decyzję i zdania nie zmienię.

- Jesteś uparta gorzej od osła.

- Może i jestem, ale nie chcę i już, koniec i kropka, piszę, bo lubię a nie dla jakiegoś rozgłosu nie jestem jakąś gwiazdą i przestańcie mnie w końcu namawiać. A teraz bardzo Was przepraszam, ale mam spotkanie i jeśli zaraz nie wyjdę spóźnię się a tego nie lubię.

Anka wyszła może zbyt mocna trzaskając za sobą drzwiami. Cholera jasna, o co im chodzi to oni się uparli a nie ja. Jaki znowu wywiad nie nadaję się do takich rzeczy, pisać tak, ale udzielać się osobiście niestety, to nie dla niej? Już i tak zdecydowała się na to, że zaczęła pisać i wydawać pod własnym nazwiskiem. Ponadto od jakiegoś czasu była z Krzysztofem, spotykała się z nim w wolnych chwilach, poświęcała mu swój czas, wychodziła z nim, wyjeżdżali razem no i sypiała z nim, choć na to akurat miała małą ochotę niestety dobrze wiedziała, że jest to nieodzowny element związku dwojga ludzi. Jak dla niej mogła stworzyć związek bez sexu. Lubiła Krzysztofa nawet bardzo, lubiła prowadzić z nim długie rozmowy, śmiać się, gdy opowiadał dowcipy, lubiła jego celne uwagi, trafne komentarze czuła się przy nim swobodnie, ale niestety tylko do czasu, bo gdy obejmował ją jej ciało drętwiało, gdy zaczynał pieścić i całować stawała się obojętna. Gdy zaczynali się kochać myślała tylko o tym żeby jak najszybciej skończył, nigdy po sexie nie dawała się przytulić nie czuła potrzeby wtulenia się w jego ramiona nigdy też nie zapytała czy było mu dobrze, sama też nigdy tak nie powiedziała. Krzysztof akceptował to może myślał, że po nie potrzebuje czułości, przecież są kobiety, które nie potrzebują pieszczot i pewnie zaliczył ją do takiej grupy. A może po prostu był zbyt taktowny, aby zapytać, co jest nie tak nawet dobrze, bo przecież i tak by mu nie powiedziała. Nie chciała go ranić zawsze była szczera mówiła Krzysztofowi, że go nie kocha, ale on twierdził, że jego miłości wystarczy dla nich obojga. A przecież doskonale wiedziała jak może być cudownie, jaki dreszcz potrafi wywołać zwykły dotyk ręki mężczyzny. Jak bardzo uwielbiała pieszczoty, mogła godzinami pozwalać żeby Mirek ją pieścił i nigdy nie miała dość. Do dziś pamiętała jak cudownie było im razem w łóżku, jak wiele potrafili sobie dać, kochali się nie myśląc o własnej satysfakcji oboje chcieli, aby to partner czerpał z tego jak najwięcej rozkoszy. Nigdy nie zapomniała, jakim cudownym kochankiem był Mirek, po wszystkim uwielbiała przytulać się do niego, uwielbiała go głaskać. A teraz? Stała się zimna i obojętna.

Zmieniła swoje życie, zmieniała je niezmiennie od dwóch lat tak jakby nie mogła znaleźć własnego miejsca na ziemi. Kiedy wydawało się, że stabilizacja jest już, blisko, że osiągnęła już spokój zaczynała czuć, że to jednak nie to? Ale teraz jest inaczej, nie będzie zmieniać już swoich decyzji niech wszystko zostanie tak jak jest. Może nie kocha Krzysztofa, ale czuje, że przy nim może osiągnąć stabilizację, lecz tylko wtedy, gdy sama będzie tego chcieć.

- Nie pójdę tam, nie zgadzam się na żaden wywiad, to nie dla mnie, nigdy nie oczekiwałam rozgłosu już i tak wystarczy, że wszyscy wiedzą, że to ja piszę.

- Kochanie, ale to jest normalne, że autorzy odbywają spotkania ze swoimi czytelnikami, udzielają wywiadów.

- Anka, proszę zgódź się to naprawdę wielkie wyróżnienie, to docenienie tego, co robisz.

- Agata nie namawiaj mnie nie zrobię tego i już podjęłam decyzję i zdania nie zmienię.

- Jesteś uparta gorzej od osła.

- Może i jestem, ale nie chcę i już, koniec i kropka, piszę, bo lubię a nie dla jakiegoś rozgłosu nie jestem jakąś gwiazdą i przestańcie mnie w końcu namawiać. A teraz bardzo Was przepraszam, ale mam spotkanie i jeśli zaraz nie wyjdę spóźnię się a tego nie lubię.

Anka wyszła może zbyt mocna trzaskając za sobą drzwiami. Cholera jasna, o co im chodzi to oni się uparli a nie ja. Jaki znowu wywiad nie nadaję się do takich rzeczy, pisać tak, ale udzielać się osobiście niestety, to nie dla niej? Już i tak zdecydowała się na to, że zaczęła pisać i wydawać pod własnym nazwiskiem. Ponadto od jakiegoś czasu była z Krzysztofem, spotykała się z nim w wolnych chwilach, poświęcała mu swój czas, wychodziła z nim, wyjeżdżali razem no i sypiała z nim, choć na to akurat miała małą ochotę niestety dobrze wiedziała, że jest to nieodzowny element związku dwojga ludzi. Jak dla niej mogła stworzyć związek bez sexu. Lubiła Krzysztofa nawet bardzo, lubiła prowadzić z nim długie rozmowy, śmiać się, gdy opowiadał dowcipy, lubiła jego celne uwagi, trafne komentarze czuła się przy nim swobodnie, ale niestety tylko do czasu, bo gdy obejmował ją jej ciało drętwiało, gdy zaczynał pieścić i całować stawała się obojętna. Gdy zaczynali się kochać myślała tylko o tym żeby jak najszybciej skończył, nigdy po sexie nie dawała się przytulić nie czuła potrzeby wtulenia się w jego ramiona nigdy też nie zapytała czy było mu dobrze, sama też nigdy tak nie powiedziała. Krzysztof akceptował to może myślał, że po nie potrzebuje czułości, przecież są kobiety, które nie potrzebują pieszczot i pewnie zaliczył ją do takiej grupy. A może po prostu był zbyt taktowny, aby zapytać, co jest nie tak nawet dobrze, bo przecież i tak by mu nie powiedziała. Nie chciała go ranić zawsze była szczera mówiła Krzysztofowi, że go nie kocha, ale on twierdził, że jego miłości wystarczy dla nich obojga. A przecież doskonale wiedziała jak może być cudownie, jaki dreszcz potrafi wywołać zwykły dotyk ręki mężczyzny. Jak bardzo uwielbiała pieszczoty, mogła godzinami pozwalać żeby Mirek ją pieścił i nigdy nie miała dość. Do dziś pamiętała jak cudownie było im razem w łóżku, jak wiele potrafili sobie dać, kochali się nie myśląc o własnej satysfakcji oboje chcieli, aby to partner czerpał z tego jak najwięcej rozkoszy. Nigdy nie zapomniała, jakim cudownym kochankiem był Mirek, po wszystkim uwielbiała przytulać się do niego, uwielbiała go głaskać. A teraz? Stała się zimna i obojętna.

Zmieniła swoje życie, zmieniała je niezmiennie od dwóch lat tak jakby nie mogła znaleźć własnego miejsca na ziemi. Kiedy wydawało się, że stabilizacja jest już, blisko, że osiągnęła już spokój zaczynała czuć, że to jednak nie to? Ale teraz jest inaczej, nie będzie zmieniać już swoich decyzji niech wszystko zostanie tak jak jest. Może nie kocha Krzysztofa, ale czuje, że przy nim może osiągnąć stabilizację, lecz tylko wtedy, gdy sama będzie tego chcieć.

***

- Przepraszam Cię Krzysiek, naprawdę próbowałam ją przekonać, ale nie wiem, co ją napadło że tak się uparła.

- Sam nie wiem, co się dzieje, myślałem, że teraz wszystko będzie w porządku skoro zgodziła się pisać pod własnym nazwiskiem, mam wrażenie, że ona boi się czegoś ze swojej przeszłości to tak jakby bała się, że ktoś ją rozpozna, kogoś spotka. Czy Ty coś wiesz na ten temat? W końcu znacie się już tyle lat.

- Krzysztof, nie powinnam o tym mówić, to w końcu sprawa Anki, zapytaj ją, jeśli będzie chciała sama Ci opowie.

- Agata ona mi nic nie mówi o swojej przeszłości, więc jak mogę jej pomóc? A kocham ją i chcę żeby była szczęśliwa, zrobię wszystko żeby mnie pokochała.

- Dobrze może jak poznasz jej przeszłość łatwiej Ci będzie ją zrozumieć, tylko proszę nic nie mów ona nigdy by mi tego nie darowała.

- Trzy lata temu Anka poznała Mirka, bardzo długo była sama niezależna, osiągnęła można powiedzieć sukces zawodowy nie chciała być z nikim mówiła, że dobrze jest tak jak jest, ale pojawił się Mirek. Przystojny, inteligentny, choć takie zupełne przeciwieństwo Anki. On spokojny, cichy, opanowany Anka szalona, pełna pomysłów, niepotrafiąca usiedzieć na miejscu. Po za tym On mówił zawsze mało Jej nie zamykała się buzia, On skryty – Ona wiecznie paplająca. Po prostu ogień i woda. Ale oni dopasowali się idealnie. To była wielka szalona miłość, jedno bez drugiego nie mogło żyć. Byli jakby stworzeni dla siebie. Gdy patrzył na nią w jego oczach widać było wielką i oddaną miłość ona przy nim błyszczała. Miałam wrażenie, że jedno dla drugiego gotowe jest skoczyć w ogień. Był tylko jeden problem, Mirek był żonaty miał dzieci i choć bardzo kochał Ankę nigdy nie zdecydował się na odejście od rodziny. Ona kochała go tak, że zdecydowana była na taki układ byle tylko być ze swoim ukochanym. Niestety odszedł, tak po prostu pewnego dnia i bez słowa, zwyczajnie spakował się i wyjechał z rodziną. Myślę, ze to żona postawiła mu ultimatum żeby wybierał albo kochanka albo dzieci no i wybrał. Tylko, że drań skrzywdził Ankę, skrzywdził tak, że sama gdybym go spotkała bez wahania wbiłabym mu nóż prosto w serce. To, co potem przeszła to był koszmar. Najpierw był płacz, taki od rana do wieczora i w nocy, potem żeby zapomnieć zaczęła pić, na początku przychodziła do mnie, ale potem odkryłam, że pije sama potrafiła pić nawet w pracy, piła do nieprzytomności żeby zaspać i nie myśleć. Kiedy sam alkohol już nie pomagał zaczęła popijać wódą prochy, tego o mało nie przypłaciła życiem. Nie wiem, co mnie wtedy tknęło, ale poszłam do niej leżała na podłodze nieprzytomna, pogotowie przyjechało w ostatniej chwili. Po tym incydencie zerwała ze mną znajomość, miała pretensje i żal, że wtedy ją uratowałam powiedziała mi, że chciała umrzeć, bo bez Mirka nie umie i nie chce żyć. I to była już głęboka depresja z tego, co wiem to całymi dniami leżała w łóżku nie wstawała się nawet umyć. Boże miałam wtedy ochotę odnaleźć tego dupka przywlec go za kudły rzucić Ance do stóp żeby gnój zobaczył, co zrobił i czy jest z tego zadowolony. I przysięgam zrobiłabym to tylko, że wtedy nagle niespodziewanie Anka stanęła w moich drzwiach. Wyglądała okropnie, chuda jak szkapa, ubrana byle jak, włosy proszące się o fryzjera jednym słowem obraz nędzy i rozpaczy. Weszła usiadła przy stole i dała mi do ręki stos kartek, to była jej pierwsza książka. I jakoś tak Anka powoli wróciła do świata żywych, odnalazła swój cel, swoje powołanie, ale już nie jest taka jak była, choć i tak zmieniła już dużo przede wszystkim jest z tobą. I to cała tajemnica nic strasznego tylko miłość, więc zawsze proszę Boga żeby ochronił mnie przed taką miłością.

- Myślisz, że ona nadal go kocha?

Pierwsza powieść Katarzyny Redmerskiej