Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 193
SłabyŚwietny 

         Patrzyła na niego jakby nie rozumiała, o czym on mówi, tego nie spodziewała się w życiu. Stała jak oniemiała nie mogąc wydusić z siebie słowa. Boże całe życie marzyła, śniła o takiej sytuacji tylko, że wyobrażała sobie w tej sytuacji całkiem innego mężczyznę.

         Otrząsnęła się.

- Krzysiek, nie spodziewałam się. Zaskoczyłeś mnie zupełnie, ale tak... Obiecam, że się zastanowię.

         Włożył jej pierścionek na palec a ona przytuliła się do niego. Tak zastanowi się, pomyśli nad tym, rozważy tą propozycję.

***

- I pomyśleć, że jak wylatywałyśmy tam było zimno i pochmurno.

- Taak a tu takie piękne słońce, ciepłe morze i przystojni opaleni mężczyźni dookoła – zaśmiała się Anka.

         Ta miejscowość była zupełnie jak z bajki, nie śniła nawet o tym, że kiedyś znajdzie się w takim miejscu.

         Bawiły się świetnie, całymi dniami wylegiwały się na plaży a wieczorami szalały w dyskotekach podrywając płeć brzydką. Czuły się znów jak nastolatki, które nie mają żadnych trosk a jedynym ich zmartwieniem jest to gdzie dziś iść się zabawić.

- Nie chcę nawet myśleć o tym ile spraw czeka na mnie po powrocie, ile spotkań, ile wiadomości zostawionych na automatycznej sekretarce, ile nieodebranych maili. No i jeszcze te przygotowania do ślubu. Trzeba już zamawiać salę, orkiestrę i przede wszystkim zakupić jakąś sukienczynę.

- Jesteś pewna, że tego właśnie chcesz. Jesteś pewna, że chcesz zostać żoną Krzysztofa?

- Tak, on mnie naprawdę kocha.

- A Ty jego?

- Myślę, że miłość przyjdzie z czasem, na razie wystarczy to, że lubię przebywać w jego towarzystwie. Nie mogę i przede wszystkim nie chcę cały czas czekać i rozpamiętywać, czekać na jakiś cud na jakieś obudzone sumienie. Poza tym mam pewność, że będę pierwszą i najważniejszą kobietą w jego życiu, będę w końcu grała pierwsze skrzypce. Nie chcę już nigdy w życiu być tą drugą, nie chcę już być kochanką, która siedzi i czeka, która musi być cierpliwa, wyrozumiała, zawsze uśmiechnięta.

- Kiedyś Ci to nie przeszkadzało.

- Kiedyś liczyłam na to, ze to się zmieni, wierzyłam, że jestem kobietą jego życia, że będzie dla mnie.

- Nigdy Ci tego nie obiecywał.

- Wiem, ale żyłam nadzieją, nadzieją na to, że będę mogła, co noc zasypiać i budzić się koło niego, dlatego trwałam w tym związku, dlatego, że kochałam Go bezgraniczną miłością, dlatego że był dla mnie wszystkim.

- A teraz już nie jest?

- Uświadomiłam sobie, że Mirek był tchórzem i dupkiem, że było mu tak dobrze, że to ja byłam naiwna. Zranił mnie tak, że do tej pory nikomu nie udało mu się go pobić. Stał się dla mnie nikim, okazał się człowiekiem bez wartości, bez serca. Najgorsze jest tylko to, że mimo wszystko nadal go kocham i wiem, że nigdy w życiu nie przestanę, ale on nigdy nie będzie mój chyba, że w sferze moich marzeń. On nigdy nie dowie się jak bardzo mnie zranił, to już jest nieważne. Miłość do niego pozostanie zawsze głęboko schowana na dnie mojego serca i to tyle, jeśli chodzi o Mirka. Ten rozdział mojego życia zostaje zamknięty już na zawsze.

- A gdybyś go spotkała? Co wtedy? Gdyby powiedział, że nadal Cię kocha, że nigdy w życiu nie przestał, że żałuje, że to był największy błąd jego życia?

- Książkę piszesz? To raczej jest moja działka. To, o czym mówisz możliwe jest tylko w moich powieściach.

- Ale przecież w życiu tak się zdarza.

- Niestety tu się tak nie zdarzy.

- A gdyby?

- Przestań, oczekujesz odpowiedzi na jakieś nierealne w ogóle pytanie, ale gdyby tak rzeczywiście się stało to nie wiem, naprawdę nie wiem, co bym zrobiła. Pewnie polałyby się łzy, ale nie byłoby już powrotu, podjął taką a nie inną decyzję, więc każdy z nas zapłacił za nią inną cenę. Każdy z nas jest kowalem własnego losu niestety moim kowalem stał się również Mirek.

- Czyli nawet gdyby, nie dałabyś mu już szansy?

- Miał swoją szansę, niestety nie skorzystał z niej, jego strata.

- Stałaś się cyniczna, aż zaczęłam się Ciebie bać.

- Stałam się raczej egoistką inaczej chyba bym zwariowała, wiele przeszłam moje życie to było jedno wielkie nieporozumienie. Gdy poznałam Mirka poczułam jakby mój los się odmienił, jakby Bóg postanowił dać mi nadzieję na lepsze jutro, jakby dał nagrodę za wszystkie złe lata, jakie mnie spotkały. Niestety bardzo szybko odebrano mi nadzieję i sprowadzono z powrotem na ziemię. Tak, więc zrozumiałam, że nie dla mnie szczęście widocznie zrobiłam coś że sobie na nie nie zasłużyłam, więc zdecydowałam się na rozsądek i egoizm. Martwmy się tylko o siebie, myślmy tylko o sobie a nikt nie będzie nas w stanie skrzywdzić, zranić, zdeptać naszych uczuć i wzgardzić naszą miłością, bo sami sobie takiej krzywdy nie wyrządzimy nie jesteśmy przecież masochistami.

- Przecież w ten sposób krzywdzisz Krzyśka. Wychodzisz za niego więc będzie oczekiwać od Ciebie wierności i miłości.

- Wierność dostanie w pakiecie, nie jestem zdolna do zdrady będąc z kimś nawet gdy go nie kocham a miłość??? Oferuje mu swoją przyjaźń i oddanie a to uwierz mi jest o wiele więcej warte niż miłość, która z czasem może przeminąć.

- Dobra zakończmy już ten temat, który niestety sama nieopatrznie zaczęłam, mam tylko nadzieję, że będziesz szczęśliwa.

- Będę bezpieczna a to więcej warte niż ulotne chwile szczęścia. Dobra idziemy popływać, może zacznę tonąć i uratuje mnie jakiś przystojny Jose.

***

         Urlop, czas beztroski i leniuchowania minął niestety zbyt szybko i trzeba było wracać do rzeczywistości.

         Faktycznie po powrocie czekało na Ankę mnóstwo zaległych spraw. Pracowała od rana do nocy, ledwo znajdując czas na sen.

         Ślub został zaplanowany w sylwestra więc było mało czasu na przygotowania.

         Gdzieś tak na początku grudnia zadzwoniła do niej Klara. Klara była redaktorem naczelnym bardzo poczytnej gazety kobiecej z którą kiedyś Anka współpracowała.

- Cześć, wiem, że jesteś bardzo zajęta i masz teraz mnóstwo rzeczy na głowie aha przy okazji gratuluję jak tam przygotowania do ślubu?

- Cześć wieki się nie odzywałaś, dziękuję a przygotowania jakoś tak same lecą a co tam słychać w wielkim świecie? Domyślam się że masz do mnie jakiś niecierpiący zwłoki interes.

- Czytasz we mnie jak w książce, no cóż wielki świat pochłonął mnie bez reszty ale faktycznie mam dla Ciebie bardzo interesującą propozycję i oczywiście wielką prośbę żebyś się tego podjęła nie wyobrażam sobie nikogo innego w tej roli.

- Zamieniam się w słuch.

- Ostatnio przeglądałam z nudów różne blogi w Internecie i trafiłam naprawdę piękne zjawisko. Słuchaj facet na swoim blogu pisze cudowne wiersze, są naprawdę rewelacyjne parę z nich nawet opublikowałam w swojej gazecie oczywiście za jego zgodą ale dzięki temu wpadłam na fantastyczny pomysł. Chciałabym, aby powstał cykl artykułów o zwykłych ludziach, ludziach, którzy mają swoje pasje. Takich właśnie jak ten gość, chodzi mi o to, że przecież nikt nie rodzi się artystą, że jest na świecie mnóstwo ludzi którzy pięknie piszą, śpiewają, malują, rzeźbią i robią to wyłącznie dla siebie nikt ich nie zna. Chciałabym żebyś w osobnych artykułach opisała tych ludzi, ich pasje i ta jak im pomaga to w życiu. A najlepiej byłoby gdybyś zaczęła od siebie.

- Oszalałaś, Klara nie mam ochoty opowiadać o tym co skłoniło mnie do pisania, nie mam ochoty do tego wracać to zamknięty raz na zawsze rozdział w moim życiu.

- Nie każę opisywać Ci swojego życia, chodzi o to żeby opowiedzieć jak Ci to pomogło jak pasję zamieniłaś w sukces.

- Ale ja nigdy nie myślałam o tym w ten sposób.

- Ok. nad tym jeszcze się zastanowimy ale proszę przyjedź do mnie, spotkaj się porozmawiaj z tym facetem od wierszy to bardzo skryty człowiek i myślę że tylko Ty potrafisz dotrzeć do jego wnętrza. To kiedy możesz u mnie być? Od razu umówię was na spotkanie.

- Nie powiedziałam jeszcze, że się zgadzam.

- Zgodzisz się wiem to, to dla Ciebie wielkie wyzwanie, to kiedy?

- Ok. przyjadę w przyszłym tygodniu w środę to jeszcze porozmawiamy ale nic nie obiecuję, nie obiecuję że podejmę się napisania tych artykułów.

- Kochana jesteś, wiedziałam ze na Ciebie zawsze mogę liczyć. Do zobaczenia.

- Do zobaczenia.

***

Pierwsza powieść Katarzyny Redmerskiej