Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 739
SłabyŚwietny 

Odcinek 5

Spryskała róże środkiem na mszycę. Piotr pojechał do ogrodnictwa. Zasadniczo nie miała już nic do roboty. Wdrapała się więc na sosnę, by powbijać haki pod zainstalowanie huśtawek.

- A pani co do licha robi?! - huknął nagle pod jej stopami. Zachwiała się i padła wprost w jego objęcia. - Przecież mówiłem, że ja się tym zajmę - trzymał ja nadal w ramionach.

- Nie chciałam marnować czasu - miło jej było w tych objęciach.

- Czy możemy mówić sobie na ty? - nachylił się do jej ust i najzwyczajniej w świecie, pocałował.

Wyswobodziła się niechętnie z jego ramion.

- Czy w zwyczaju masz pakować się z dziobem, do każdej napotkanej kobiety?

- Jesteś pierwsza - wziął jej dłoń i przyłożył do swojego policzka. - Przyjdziesz jutro do mnie na kolację?

- Przyjdę.

***

- Siadaj - odsunął jej krzesło. - Na kolację będzie pieczeń w sosie jogurtowo miętowym, do tego kluski na parze ze śliwką oraz mix sałatkowy z pomidorkami cherry.

- Ty umiesz gotować kluski na parze? - nie kryła zaskoczenia.

- To żadna sztuka - roześmiał się siadając naprzeciw niej.

- Pycha - jadła ze smakiem. - Jeżeli myślisz, że zdobędziesz mnie dobrą kuchnią, to nie licz na to.

- Jest jeszcze kruche ciasto ze śliwkami, więc zostaw sobie trochę miejsca - śmiał się.

- Umiesz jeszcze piec?

- Nie - przyznał. - To dzieło pani Alicji.

- Masz na myśli naszą sąsiadkę?

- Jakoś się tak zgadaliśmy, no i słowo po słowie zeszło ...

- Tak?

- Tylko się nie denerwuj - uśmiechnął się w ten swój specyficzny sposób. - Zasugerowała, że powinienem się tobą zainteresować.

- Coś podobnego! - fuknęła. – I aby ci pomóc, upiekła ciasto?

Ich spojrzenia się skrzyżowały i po chwili parsknęli głośnym śmiechem.

- Kocham cię Julio - spoważniał. - Znamy się niespełna miesiąc, ale wiem co czuję. Nie owijam w bawełnę, bo jestem na to za stary. Jeżeli uważasz, że posunąłem się za daleko...

- Ja też cię kocham - przerwała mu.

- Najdroższa - poderwał się od stołu i wziął ją w ramiona.

- Czy myśmy kiedyś przypadkiem nie poddawali w wątpliwość naszego romantyzmu? - zamruczała wtulona w jego pierś. W odpowiedzi usłyszała cichy śmiech.

***

- Ależ mi się dobrze spało, chociaż zdecydowanie za krótko - stanęła w drzwiach kuchni, ubrana tylko w jego podkoszulek.

- Wybacz - mrugnął łobuzersko.

- Co na śniadanko?

- Tosty z dżemem morelowym i twarożek - podał jej kubek z kawą i pocałował w usta. - Pewna rzecz nie daje mi spokoju - usiadł obok niej.

- Co takiego? - chrupała ze smakiem grzankę.

- Powiedziałaś kiedyś, że czekasz na mężczyznę idealnego.

- Chcesz wiedzieć, czy spełniasz normy? - roześmiała się. Skinął głową. - Spełniasz. Poprzez to - dotknęła dłonią, kącika jego ust. - Twój uśmiech jest idealny - zachichotała.

Koniec