Opowiadania prosto z życia...

e-opowiadania.pl

Ocena użytkowników:  / 13
SłabyŚwietny 

Rozdział 2

Kiedy się obudziłam i spojrzałam przez okno, zobaczyłam, że jest już jasno. Chciałam szybko wstać, gdyż już i tak spóźniłam się do pracy. Jednak, gdy tylko podniosłam się do pół siadu, poczułam przeszywający ból głowy i ponownie znalazłam się w pozycji leżącej. Zaczęłam się zastanawiać czy to przez wczorajszą gorączkę. Dotknęłam czoła ręką, ale trudno mi było samej stwierdzić czy mam odpowiednią temperaturę.

Pomyślałam, że tak czy inaczej nie pójdę dzisiaj do pracy. Postanowiłam powoli wstać z łóżka, zejść na dół i spytać Sebastiana czy mogę od niego zadzwonić. Muszę uprzedzić swoją szefową, że dzisiaj już nie pokażę się w pracy, a jestem pewna, że odpuści mi ten jeden dzień.

Kiedy otworzyłam drzwi, poczułam piękny zapach. Zamknęłam oczy i wciągnęłam go przez nos. Następnie skierowałam się w stronę salonu. Nigdzie nie widziałam Sebastiana, więc wróciłam do przedpokoju i ruszyłam do kuchni.

Tam moim oczom ukazał się mężczyzna... w fartuszku. Po chwili wyczuł moją obecność i się odwrócił.

– Wstałaś – stwierdził. – Zaraz będą naleśniki, więc możesz już usiąść w salonie.

Naleśniki? Jak ja dawno czegoś tak dobrego nie miałam w ustach. W zasadzie rzadko kiedy mam okazję zjeść śniadanie w domu.

– Sebastian – zwróciłam się do chłopaka. Kiedy na mnie spojrzał, kontynuowałam: – Mogę od ciebie zadzwonić do pracy? – Poczułam, że muszę się wytłumaczyć.

Mężczyzna przez chwilę mi się przyglądał, a następnie zmniejszając ogień, wyszedł z kuchni. Powędrowałam za nim.

Znaleźliśmy się w jego sypialni, a ja zamiast się skupić na telefonie, była oczarowana i wpatrzona w pokój. Ściany były koloru jasno-niebieskiego, co zapewne miało powiększyć optymalnie pokój. Dwuosobowe, białe łóżko miało tego samego koloru baldachim, a naprzeciwko łóżka, na ścianie wisiało ogromne lustro. Pod lustrem była średniej wielkości komoda, na której znajdowały się dezodoranty i perfumy.

– Proszę – powiedział Sebastian. Wzięłam od niego telefon. – Jeśli będziesz chciała, po śniadaniu również możesz zadzwonić.

– Dziękuje – odpowiedziałam cicho.

Wyszłam z pokoju razem z mężczyzną, ale zostałam w przedpokoju i wybrałam numer do szefowej.

Tak jak myślałam, zgodziła się. Kiedy powiedziałam jej, że mam zapalenie oskrzeli, wręcz mi kazała zostać dwa tygodnie w domu. Niechętnie, ale jej posłucham. Poprosiłam jeszcze, że gdyby Igor pytał, gdzie byłam w nocy, to aby powiedziała, że pracowałam. Zgodziła się. Następnie powędrowałam do salonu, gdzie śniadanie już było na stole.

Oddałam Sebastianowi telefon i usiadłam naprzeciwko niego. Nałożyłam sobie naleśnika na talerz i posmarowałam go truskawkowym dżemem.. Zatapiając się w jego cudownym smaku, odpłynęłam w inny świat.

Podczas śniadania nie rozmawialiśmy, czasem tylko wymienialiśmy uśmiechy. Pod koniec posmutniałam. Wiedziałam, że już raczej nie wyjdę z domu najedzona.

Łącznie zjadłam trzy naleśniki, choć z chęcią zjadłabym więcej, ale nie chciałam wyjść na łakomczucha. Sebastian zabrał talerze i poszedł do kuchni.

Wzięłam łyk herbaty i zaczęłam się zastanawiać ile mężczyzna ma lat.

Wygląda na młodego, ale skoro jest lekarzem to musi mieć więcej niż dwadzieścia pięć lat.

Kiedy wszedł do pokoju, miał ze sobą reklamówkę. Podszedł do mnie i wyciągnął ją przed siebie.

Zdziwiona zmarszczyłam czoło.

– Rano wyskoczyłem do apteki po twoje leki – wytłumaczył.

Patrzyłam na Sebastiana wielkimi oczami. Co on zrobił?

Wydał swoje pieniądze na MOJE leki, które kosztowały ponad sto złoty?!

Pokręciłam przecząco głową.

– Nie mogę tego przyjąć. – Pomachałam rękoma przed reklamówką.

– Dlaczego?